REKLAMA
REKLAMA

Budownictwo

Bartosz Kazimierczuk, Tower Investments: Zarekomendujemy wypłatę dywidendy

#PROSTOzPARKIETU | Bartosz Kazimierczuk, prezes Tower Investments: nie utraciliśmy kontraktów – ich realizacja się przesunęła

Bartosz Kazimierczuk, Prezes Zarządu, Tower Investments SA

Foto: parkiet.com

Ubiegły rok był trudny dla akcjonariuszy Tower Investments. W grudniu 2017 r. przeprowadziliście IPO, plasując 500 tys. akcji po 45 zł, teraz kurs wynosi 21 zł. Do przeceny przyczyniła się podaż ze strony Altusa i Trigona, ale także odwołanie przez zarząd prognozy zysku w listopadzie – choć we wrześniu szacunki były podtrzymane. Co się stało?

Monitorujemy regularnie wszystkie projekty, które spółka ma w portfelu, i do listopada wszystko wyglądało bardzo dobrze. Nadszedł czarny miesiąc, w którym skumulowały się trudności. Doszło do przesunięć w wydawaniu pozwoleń na budowę, nasi partnerzy doszli do wniosku, że chcą przełożyć na kolejny rok inwestycje. Powstał efekt domina – niemożność sprzedania jednego projektu oznaczała niemożność dokonania kolejnej inwestycji. Nie chcieliśmy powtarzać sytuacji z końca 2017 r. i na siłę dopinać transakcji, by zmieścić się w danym roku kalendarzowym i wykonać prognozę. Podkreślę, że nie straciliśmy żadnego projektu, doszło tylko do przesunięcia zamknięcia transakcji. Odwoływanie prognozy nie jest sytuacją komfortową, ale było to konieczne.

Czy w takim razie, biorąc pod uwagę przesunięcia, można oczekiwać, że 2019 r. będzie lepszy od oczekiwań?

Spodziewam się dobrego roku pod względem realizacji projektów, wiele zależy od okoliczności, na które nie mamy wpływu – ceny usług budowlanych wzrosły do tego stopnia, że niektóre kontrakty z operatorami spożywczymi stały się nierentowne. Mamy wiele postępowań administracyjnych w toku – w niektórych przypadkach procedury trwają ponad 12 miesięcy, co się nie zdarzało – mimo, że od wyborów samorządowych upłynęło już trochę czasu. Trudno więc powiedzieć, które projekty dokończymy w 2019 r. Jestem optymistą, jeśli chodzi o te zaawansowane. Mamy zakontraktowanych 25 projektów, ile pozwoleń na budowę otrzymamy, ile budów ruszy i zakończy się w tym roku, a ile dopiero w następnym, dziś za wcześnie o tym mówić.

Jaka jest wartość tego portfela projektów?

Podajemy wartość sprzedażową projektów – na koniec III kwartału sięgała ona ponad ćwierć miliarda złotych i tu się nic nie zmieniło, bo jak wspomniałem nie straciliśmy żadnego kontraktu.

A jaka jest rentowność tego portfela?

Mamy dane historyczne. Dotychczas na projektach realizowanych dla sieci handlowych uzyskiwaliśmy marże rzędu 25–30 proc. Problemem są koszty wykonawstwa. Część umów zawieraliśmy w latach 2016–2017, a ich warunki nie przystają do dzisiejszego rynku. Próbujemy je renegocjować – jak to się zakończy, to dziś sprawa otwarta. Sieci mają jednak zrozumienie dla sytuacji, bo część inwestycji realizują samodzielnie.

Altusa i Trigona prawdopodobnie nie ma już w akcjonariacie, ale pojawili się dwaj nowi udziałowcy: Vasto z Luksemburga i PZW FIZAN. Przypuszczalnie stoją za nimi odpowiednio Andrzej Słomka i Paweł Witaszek, przedsiębiorcy. Czy miał pan z nimi kontakt, wie jakie oni mają plany?

Pana Witaszka poznałem, bo zgłosił się do nas i wykazał zainteresowanie spółką i biznesem. Nie wiem, kto się kryje za Vasto – dostaliśmy tylko zawiadomienie o przekroczeniu 5 proc. Nie wiem, czy oni mają długofalowe plany wobec naszej spółki, czy tylko skorzystali z okazji i zakupu tanio akcji. Być może pan Witaszek ma swój plan wejścia na rynek nieruchomości.

We współpracy z Tower Investments?

Aż tak dalekosiężnych planów nie ma.

Czy obecna wycena spółki na giełdzie oddaje potencjał, czy jest fair?

Giełda w ogóle nie jest dziś fair, a kurs akcji wynika z gry popytu i podaży. W 2016 r. firma pojawiła się na rynku NewConnect, pokazała ciekawy model biznesowy, kilka projektów z przeszłości i kilka przyszłościowych. Wtedy spółka została wyceniona na około 40 mln zł – taka była kapitalizacja. Potem projektów przybywało, a wycena firmy wzrosła do 90 mln zł, a potem ustabilizowała się na poziomie 60–70 mln zł. Kolejną weryfikacją był debiut na GPW i emisja, które potwierdziły wycenę spółki na poziomie 70 mln zł. W 2018 r., kiedy doszło do zawirowań związanych z wyjściem funduszy z akcjonariatu, kapitalizacja spadła do nawet poniżej 30 mln zł – chociaż kapitały własne były pięć razy większe niż na początku i było cztery, pięć razy więcej projektów w portfelu. Czy to jest fair? Ja logiki nie widzę żadnej.

Akcjonariusze w lipcu przegłosowali buy back za 2 mln zł, po kursie 20–50 zł. Kupiliście dotychczas niewiele akcji – dlaczego nie ma kolejnych transakcji?

To program wieloletni, a nie obliczony na jednorazowe zdjęcie z rynku jakiejś liczby akcji. Po drugie, decyzja o programie była reakcją na fakt, że przy niewielkich obrotach, rzędu kilkuset akcji, kurs potrafił spadać po 10 proc. Kurs jest co prawda nisko, ale wzrosty i spadki odbywaj się na stosunkowo wysokich obrotach. Buy back będzie kontynuowany w okresie, o którym mówi uchwała.

A co z dywidendą? Zapowiedzieliście pierwszą wypłatę w 2019 r., na poziomie 30–50 proc. zysku?

Odwołanie prognozy nie oznacza, że spółka nie ma zysków. Będziemy rekomendować dywidendę, nominalnie będzie ona mniejsza.

Kto jest waszym głównym klientem? Czy sieci spożywcze otrząsnęły się po zakazie handlu w niedzielę i będą dalej rosnąć?

W tej branży ekspansja nie kończy się nigdy. Weźmy największego operatora – Biedronkę – w zeszłym roku sieć otworzyła 122 sklepy i ponad 40 zamknęła. To pokazuje, że na rynku nic się nie dzieje, co by sprawiło wstrzymanie ekspansji. Plany Biedronki na ten rok mówią o 100–150 nowych sklepów, Netto ponad 30, Lidl pewnie około 50. Rynek nie jest nasycony, w Polsce będą się pojawiać nowi gracze. Nasze główne działania będą nakierowane na współpracę z sieciami.

Jak rozwija się wasz format Shopin?

W ciągu ostatnich 18 miesięcy przybyły trzy City Shopiny: dwa w Warszawie, jeden w Radomiu. W tym roku będziemy przygotowywać kolejne inwestycje, ale z uwagi na wysokie koszty budowy przełożymy realizację na 2020 r. Format dobrze się sprawdza, we własnym portfelu mamy jeden obiekt, resztę sprzedaliśmy z dobrym zyskiem.

A co z projektami wielofunkcyjnymi?

W Tychach realizujemy własną inwestycję usługowo–biurowo–mieszkaniową. W Warszawie jeden projekt, na Tarchominie, mamy z YIT, a drugi, w Alejach Jerozolimskich, z Budimeksem. Realizacją warszawskich inwestycji zajmują się partnerzy, w pierwszym przypadku wniosek o pozwolenie na budowę został złożony w grudniu 2017 r., spodziewam się, że w I kwartale wreszcie dostaniemy zielone światło, mamy umowę z Netto na cały parter. W przypadku Alej składamy wnioski o warunki zabudowy.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA