Banki

Kredyty gorzej się spłacają, ale to jeszcze nie powód do niepokoju

Największe opóźnienia w spłatach pojawiły się w przypadku kredytów gotówkowych i kart. Zobowiązania ratalne oraz hipoteki nadal są obsługiwane bardzo dobrze. Kolejne miesiące pokażą, czy najgorsze już minęło.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Indeksy jakości kredytów, obliczane przez Biuro Informacji Kredytowej i pokazujące spłacalność zobowiązań przez klientów, w ostatnich miesiącach się pogorszyły.

Gorzej już od jesieni

Indeks jakości kredytów gotówkowych wyniósł w marcu 4,81 proc., czyli urósł (co oznacza pogorszenie sytuacji) od lutego o 0,31 pkt proc. To już drugi słabszy miesiąc z rzędu, gdyż w lutym wskaźnik wzrósł o 0,28 pkt proc. (dla porównania jeszcze w październiku wynosił 3,7 proc.). BIK wyjaśnia, że regres prawdopodobnie ma związek z wygaśnięciem tzw. wakacji kredytowych, uruchamianych w ub.r. Indeks jest jednak wciąż na dobrym poziomie, nawet lepszym niż rok temu – właśnie dzięki możliwości czasowego wstrzymania spłat (wakacjami było objętych 957 tys. rachunków dotyczących różnego rodzaju kredytów detalicznych wartych 82 mld zł, co stanowi 12 proc. wszystkich).

W przypadku hipotek indeks w marcu wyniósł 0,59 proc. i odczyt pogorszył się tylko nieznacznie względem lutego. Wskaźnik kredytów ratalnych wyniósł w marcu 1,22 proc. i także pogorszył się symbolicznie. Indeks jakości należności z kart kredytowych pogarsza się zaś już od jesieni – jego obecna wartość to 3,37 proc.

Należy jednak pamiętać, że większość klientów korzystała z wakacji kredytowych w ub.r. w połowie kwietnia i maju – najczęściej na trzy miesiące lub w rzadszych wypadkach na pół roku. Wskaźniki BIK mierzą opóźnienia w spłatach o co najmniej trzy miesiące, a więc z pełną oceną tego, jak faktycznie są obsługiwane zobowiązania po zakończeniu wakacji kredytowych, lepiej jeszcze się trochę wstrzymać.

Foto: GG Parkiet

Oprócz odroczeń spłat przyznawanych przez same banki, dochodzi jeszcze prawie 25 tys. przypadków tzw. ustawowych wakacji kredytowych. Objęte nimi zobowiązania opiewają wprawdzie „tylko" na 2,5 mld zł (takie „wakacje" przyznawane są od lipca), ale w tym wypadku warunkiem zawieszenia spłat była utrata pracy – a więc ci kredytobiorcy mogą teoretycznie mieć większe problemy z dalszą obsługą kredytów.

Wzrost stóp zagrożeniem

– Ostatnio faktycznie następuje stopniowy wzrost indeksów jakości. Nadal jednak pozostają one na niższym, czyli lepszym, poziomie niż przed pandemią i we wcześniejszych latach. Dla kredytów ratalnych kontynuowany jest długoterminowy trend poprawy jakości portfela, w ich przypadku nie obserwujemy odbicia indeksu i pogorszenia jakości jak dla pozostałych produktów. Obecnie nie ma powodu do niepokoju, choć należy uważnie śledzić jakość kredytów w kolejnych miesiącach szczególnie tych zobowiązań, dla których wcześniej były ustanowione moratoria – mówi Sławomir Nosal, kierownik zespołu analiz portfelowych w BIK.

– Firmy mają dość dużo oszczędzonych środków, więc problemów ze spłatami jeszcze nie ma i nie powinny się pojawić szybko. Co więcej, akcja kredytowa w ostatnim roku się nie rozwijała, więc nie będzie też efektu starzenia się portfela. Mamy teraz odbicie w gospodarce po spadkach, więc przejściowo sytuacja firm nawet może się poprawi – mówi Marcin Materna, dyrektor działu analiz w Millennium DM. Jego zdaniem także w dłuższym terminie, dopóki Rada Polityki Pieniężnej będzie prowadziła politykę sprzyjającą kredytobiorcom kosztem realnych strat poniesionych przez oszczędzających, sytuacja firm może się nie pogarszać, nawet gdy wzrost gospodarczy okaże się krótkotrwały, bo inflacja pomoże im podnieść marże. – Jednak gdy rosnąca inflacja zmieni nastawienie RPP z „obserwujemy tlącą się inflację" na „działamy i musimy ugasić wielki pożar", sytuacja kredytobiorców diametralnie się zmieni. I wtedy pojawi się problem zarówno z portfelem kredytów dla firm, ale też – i być może przede wszystkim – z portfelem kredytów dla ludności – dodaje Materna.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.