Analizy

Co jeśli Evergrande upadnie? Jakie będą konsekwencje?

Oczekiwane bankructwo Evergrande może wywołać problemy w sektorze, obniżając ceny mieszkań i bijąc w marże firm z łańcucha dostaw. Jednak ludzie kojarzeni z władzami w Pekinie nie spodziewają się powtórki z Lehman Brothers.
Foto: Bloomberg

Rosną obawy o niewypłacalność Evergrande, jednego z największych deweloperów w Chinach. Jeśli rząd w Pekinie pozwoliłby na upadek giganta, mogłoby to wywołać efekt domina. Zdaniem niektórych analityków w sektorze nieruchomości może wybuchnąć kryzys, który odbiłby się na drugiej co do wielkości gospodarce świata.

Astronomiczny dług

Evergrande jest najbardziej zadłużonym deweloperem na świecie. Zobowiązania spółki sięgają blisko 2 bln juanów (305 mld USD). Evergrande w ostatnich tygodniach ostrzegał, że może nie być w stanie obsłużyć swoich zobowiązań. W trakcie poniedziałkowej sesji notowania spółki spadały nawet o 19 proc. i znalazły się na najniższym poziomie od 2010 r. Ostatecznie notowania spadły o blisko 11 proc., do 2,28 HKD.

Foto: GG Parkiet

– Akcje będą nadal tanieć, ponieważ nie ma jeszcze rozwiązania, które mogłoby pomóc firmie w złagodzeniu stresu związanego z płynnością, a nadal istnieje wiele niepewności co do tego, co spółka zrobi w przypadku restrukturyzacji – powiedział Kington Lin, dyrektor zarządzający działu zarządzania aktywami w Canfield Securities.

Lin uważa, że cena akcji Evergrande może spaść poniżej 1 HKD, jeśli firma będzie zmuszona sprzedać większość swoich aktywów w ramach restrukturyzacji.

W najbliższych dniach spółka będzie musiała zapłacić odsetki od niektórych obligacji. 23 września przypada dzień wypłaty 83,5 mln USD odsetek z obligacji o terminie wykupu w marcu 2022 r. Kolejne 47,5 mln USD odsetek od obligacji zapadających w marcu 2024 r. musi zostać uregulowane 29 września.

Foto: GG Parkiet

Strach inwestorów widać na rynku akcji i obligacji. Obligacja dolarowa o kuponie 8,25 proc. zapadająca w marcu 2022 r. była notowana w poniedziałek po południu po cenie ponad 29,2 USD, o 68 proc. niżej niż na początku roku.

Zbyt duży, aby upaść?

Zdaniem specjalistów upadek spółki o takiej wielkości spowoduje poważne perturbacje w Chinach. Ucierpi branża nieruchomości oraz firmy, które są z nią powiązane.

– Jako systemowo ważny deweloper, bankructwo Evergrande spowodowałoby problemy dla całego sektora nieruchomości – powiedział Shen Meng, dyrektor firmy inwestycyjnej Chanson & Co.

– Wysiłki zmierzające do odzyskania długów przez wierzycieli doprowadziłyby do gwałtownej wyprzedaży aktywów i uderzyłyby w ceny mieszkań. Marże zysku w całym łańcuchu dostaw byłyby pod presją. Prowadziłoby to również do paniki na rynkach kapitałowych – dodał Meng.

Wtóruje mu Logan Wright, dyrektor firmy badawczej Rhodium Group, który mówi, że długoterminowe spowolnienie w budownictwie nieruchomości, branży, która według różnych szacunków odpowiada za mniej więcej jedną piątą lub jedną czwartą chińskiej gospodarki, spowodowałoby znaczny spadek tempa wzrostu PKB, popytu na towary i prawdopodobnie miałoby skutki dezinflacyjne na całym świecie.

Z kolei Jenny Zeng, dyrektor ds. obligacji rynku Azji w AllianceBernstein, ostrzegł, że prawdopodobny upadek Evergrande może wywołać efekt domina, bowiem wielu innych deweloperów również ma problemy.

Potencjalny upadek Evergrande może zaboleć instytucje z całego świata, bowiem wierzycielami dewelopera są również firmy z USA czy Europy. Wśród największych posiadaczy obligacji denominowanych w dolarach amerykańskich są Ashmore Group (433,1 mln USD), BlackRock (385 mln USD), UBS Group (275,7 mln USD) czy HSBC Holdings (206,9 mln USD).

Jak dowiedział się Reuters, grupa zagranicznych instytucji posiadających obligacje Evergrande wybrała bank inwestycyjny Moelis & Co oraz kancelarię Kirkland & Ellis jako doradców w zakresie potencjalnej restrukturyzacji transzy obligacji, opiewającej na około 20 mld USD w przypadku braku płatności.

Jedną z alternatyw dla chińskiego giganta jest pomoc rządu. Jednak na razie głosy świadczą o tym, że Pekin może pozwolić Evergrande zapłacić samemu za swoje błędy.

Hu Xijin, redaktor naczelny wspieranej przez państwo chińskiej gazety „Global Times", ostrzegł pogrążonego w długach giganta nieruchomości, że nie powinien zakładać, że państwo ruszy na ratunek zgodnie z zasadą „too big to fail" (za duży, aby upaść). Hu Xijin powiedział, że Evergrande powinno szukać pomocy na rynku, a nie od rządu. Dodał ponadto, że potencjalne bankructwo Evergrande raczej nie wywoła systemowej burzy finansowej, takiej jak upadek Lehman Brothers.

Fitch Ratings oszacował, że do końca września Evergrande ma do spłaty odsetki od obligacji w wysokości 129 mln USD, a do końca roku łącznie 850 mln USD.

Fitch obniżył długoterminowe ratingi niewypłacalności Evergrande i spółek zależnych Hengda Real Estate Group i Tianji Holding do CC z CCC+. Fitch definiuje rating CC jako wskazujący na bardzo wysoki poziom ryzyka kredytowego.

Obniżenie ratingu przez Fitch nastąpiło po tym, jak dokonała tego agencja Moody's Investors Service i krajowa agencja ratingowa China Chengxin International (CCXI).

Zagrożeń nie brakuje

Inwestorzy na globalnych rynkach zaczynają się bać. Wskaźnik Fear & Greed (indeks strachu i chciwości), publikowany przez CNN, wskazuje obecnie na „ekstremalny strach". Po spadkach w trakcie sesji w Azji, gdzie Hang Seng, główny indeks w Hongkongu, spadł o 3,3 proc., fala czerwieni rozlała się również po europejskich giełdach. Niemiecki DAX i francuski CAC40 spadały o ponad 2 proc., do najniższego poziomu od lipca. WIG20 w pierwszej połowie sesji spadał nawet o 2,5 proc., do 2275 pkt, i znalazł się najniżej od miesiąca.

Oprócz potencjalnych problemów, jakie może wywołać bankructwo Evergrande, zbliża się posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Spotkanie rozpocznie się we wtorek, a w środę inwestorzy poznają decyzję. Rynek nie spodziewa się obniżki stóp procentowych, ale z niecierpliwością czeka na sygnały dotyczące możliwego ograniczenia skupu aktywów, czyli tzw. taperingu.

Pytania do... Tomasza Bursy, wiceprezesa Opti TFI

Czy spadki indeksów wynikają ze słabości konkretnych branż, sektorów bądź rodzajów spółek, czy obejmują większość rynków?

Obecnie mamy do czynienia głównie z obawami inwestorów dotyczącymi rozlania się problemów kredytowych chińskich konglomeratów na światowy rynek finansowy. Jest to problem, o którym mówiło się od dawna, jednak obecnie głównym czynnikiem niepewności jest zachowanie chińskich władz w kwestii pomocy zagrożonym sektorom. Docelowo zakładam, że uda się wypracować formułę łagodnego bankructwa niektórych chińskich deweloperów, jednakże na pewno władze chińskie będą chciały, aby w stratach uczestniczyli też inwestorzy prywatni. Obecnie rynki nie znają tej skali i obawiają się krótkoterminowego zacieśnienia warunków kredytowych, co może podnieść wymagane premie za ryzyko. Ponadto po dosyć długich wzrostach rynkowi akcji może przydać się niewielka korekta, która pozwoli na bardziej selektywny i fundamentalny dobór spółek do portfela, a nie tylko na inwestowanie w to, co modne. Na rynkach rozwiniętych zakładam, że do końca roku jest możliwe ustanowienie nowych szczytów notowań, ale w krótkim terminie może jeszcze nastąpić pogłębienie spadków. Na rynkach wschodzących sytuacja jest bardziej złożona i zależy od związków gospodarczych tych krajów z Chinami.

Można spodziewać się, że podobnie jak w przeszłości, najmocniej zniżki odczują słabsze rynki, w tym polski?

Natura obecnych spadków związana jest głównie z rosnącym ryzykiem rynku kredytowego i akcji w Chinach, co w oczywisty sposób może przełożyć się na inne rynki azjatyckie oraz na rynki wschodzące. Także równoległe osłabienie cen surowców i umocnienie dolara w krótkim terminie nie pomaga tym rynkom. Jednak rynek polski nie wydaje się dosyć drogi, a równocześnie nie jest bezpośrednio silnie związany z globalnym rynkiem finansowym, dlatego tym razem jego peryferyjność może okazać się atutem i powinien lepiej zachowywać się w krótkim terminie. Do rynków, które mogą ucierpieć silniej, zaliczyłbym te z Azji Południowo-Wschodniej, włączając w to także bardziej rozwinięte, tj. Singapur czy Australię.

W tym tygodniu czeka nas posiedzenie Fedu, przed którym dolar rośnie w siłę. Na co liczą inwestorzy?

Zakładam, że Fed raczej ostrożnie będzie komunikował termin rozpoczęcia taperingu i będzie silnie podkreślał, że następne działania będą dotyczyć raczej wypłaszczania poziomu posiadanych obligacji, a faktyczne zmniejszanie sumy bilansowej i tym bardziej wzrost stóp procentowych to kwestia bardziej roku 2023 niż 2022. Ponadto zakładam, że przy potencjalnym pogorszeniu warunków kredytowych na rynku obligacji komunikacja będzie ostrożna, a bankructwa na rynku chińskim stanowią dobry argument w kierunku przedłużania wsparcia monetarnego. Dodatkowo po obecnych spadkach na rynku niektórych surowców może się okazać, że inflacja powinna szybciej wracać w kierunku celów polityki monetarnej. Taka retoryka w perspektywie do końca roku powinna wspierać rynek akcji i lekko osłabić dolara. PAAN

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.