Mowa aż o 400 mln baryłek, ale nic nie wiemy poza tym - harmonogramy i szczegóły nie zostały podane, co może wskazywać na pewne trudności dla tego procesu (nawet z punktu widzenia czystej logistyki). Bo na Bliskim Wschodzie nadal wrze, a inwestorzy coraz bardziej przekonują się, że narracja Donalda Trumpa o bliskim zakończeniu wojny z Iranem ma służyć tylko jemu samemu - tworzeniu "podkładki" w mediach pod zakończenie konfliktu w każdym momencie, nawet bez osiągnięcia celów. Trump mówi jedno, a koalicja USA i Izraela robi drugie... w odwecie Iran nadal atakuje sąsiednie kraje kierując się logiką wojny gospodarczej z Zachodem poprzez wywołanie szoku podażowego na rynkach energii. Jednocześnie wpływy reżimu w Teheranie w regionie pozostają istotne, skoro bojówki Hezbollahu w Iranie uruchomiły drugi front przeciwko Izraelowi, a doniesienia agencji informacyjnych mówią o gotowości do działań ze strony jemeńskich Huti, którzy mieliby utrudnić transport przez Morze Czerwone. W efekcie nie są zaskoczeniem informacje o tym, jakoby Oman, Egipt i Turcja miały podjąć się oferty mediatora pomiędzy USA, a Iranem, tak aby przynajmniej zamrozić ten konflikt. Paradoksalnie choć mamy dzisiaj czwartek i za chwilę nadejdzie piątek, po którym mamy pełen niepewności weekend, to jednak rynki wciąż zdają się czekać na pozytywny scenariusz - niemniej rzeczywiście, nastawiajmy się na zamrożenie konfliktu i długie polityczne negocjacje, przerywane różnymi prowokacjami, niż na długi rozejm, czy też zakończenie wojny. Dla rynków długofalowo nie byłoby to najlepsze rozwiązanie, choć w krótkim okresie takie informacje byłyby przyjęte dość dobrze - jako spora ulga. Niemniej na razie nie widać rzeczywistych sygnałów deeskalacji poza pustymi słowami Trumpa o szybkim końcu wojny. Teoretycznie prezydent Iranu stwierdził wczoraj, że wojna mogłaby się zakończyć, kiedy agresorzy przestaliby atakować Iran i uznali jego prawa do samostanowienia, ale i też wypłacili odszkodowania za wyrządzone zniszczenia (!), a społeczność międzynarodowa dałaby konkretne gwarancje bezpieczeństwa pozwalające zmarginalizować ryzyko powtórzenia się tego konfliktu. To oczekiwania nie do zaakceptowania przez USA i pokazujące, że Iran nadal chce grać mocnymi kartami, oraz oczekuje wciągnięcia Chin i Rosji do bliskowschodniego dialogu.
W środę wieczorem ceny ropy poszły w górę, dolar zyskał, a indeksy na Wall Street skorygowały się. Nie były to jednak nazbyt duże zmiany, nawet na ropę, która w czwartek rano w pewnym momencie była droższa o ponad 10 proc. Niemniej później ten ruch został skorygowany i w efekcie bilans dzisiejszego ranka wygląda nieco mieszanie na pozostałych aktywach. To pokazuje tylko, że ceny czarnego złota nadal pozostają kluczowym triggerem. W przestrzeni walut dolar wypada mieszanie. Uwagę nadal zwracają dalsze próby podbijania w górę walut Antypodów (na AUD inwestorzy uparcie "ćwiczą" scenariusz podwyżki stóp przez RBA w przyszłym tygodniu), chociaż chyba warto zachować większą ostrożność w kwestii mocno "jastrzębich" scenariuszy. Szok podażowy na rynkach energii ma swoje dwie twarze - wyższej inflacji, oraz spowolnienia wzrostu globalnych gospodarek. Pozostając w tematach inflacji, to wczorajsze dane CPI z USA za luty zostały kompletnie zignorowane, co nie zaskakuje. Dzisiaj w kalendarzu makro mamy dane o bilansie handlowym USA, oraz tradycyjnie cotygodniowe dane o zasiłkach od bezrobotnych (godz. 14:30).
EURUSD sprawdza marcowe dołki
Para EURUSD osunęła się w środę wieczorem mocniej w ślad za podbiciem na ropie i cofnięciem się indeksów Wall Street - klasyczny risk-off z wykorzystaniem dolara. Wybicie okolic 1,1575 szybko przesunęło nas w stronę wsparć wokół 1,1530-50, które były sprawdzane dzisiaj rano. Czy możemy zejść głębiej? Nadal nazbyt wiele zależy od "geopolitycznej układanki" na którą inwestorzy nie mają wpływu - mogą tylko reagować. Coraz częściej zwraca się jednak uwagę, że przedłużający się szok podażowy na rynkach energii może znacznie mocniej uderzyć w europejską gospodarkę, niż amerykańską (USA mogą to zamortyzować własnymi surowcami).
Wykres dzienny EURUSD
Analiza techniczna podpowiada jednak, że rysujące się dywergencje na wskaźnikach zmniejszają prawdopodobieństwo wyraźnego zejścia EURUSD poniżej dołków przy 1,15 w najbliższym czasie i lekko podbijają scenariusz wzrostowy na przyszły tydzień (odliczanie dni do zamrożenia irańskiej wojny?).