Tak było wczoraj, kiedy pojawiły się spekulacje jakoby irański wywiad próbował się kontaktować z CIA, aby zaaranżować jakieś nieformalne spotkania dyplomatyczne zmierzające do negocjacji. To zostało szybko zdementowane, ale rynki podkupiły tą narrację - w efekcie obserwowana wczoraj rano "chwila oddechu" potrwała nieco dłużej. Surowce energetyczne, jak ropa i kontrakty na europejski gaz nieco wyhamowały, cofnął się dolar, obserwowaliśmy odbicie na spółkach technologicznych w USA, podrożał też bitcoin.
W czwartek rano dolar jednak znów drożeje na szerokim rynku, ropa zbliża się do swoich maksimów, a kontrakty na indeksy z Wall Street wykonały obrót o 180 stopni. Z szumu doniesień wpadających na serwisy agencyjne wynika, że izraelskie źródła zapowiadają konflikt trwający jeszcze przynajmniej kilka tygodni, który ma na celu "wybicie zębów" irańskiemu reżimowi. Z kolei źródła irańskie coraz mocniej odgrażają się atakami odwetowymi na infrastrukturę energetyczną w regionie, co wpisuje się w scenariusz eskalowania sytuacji przez wciąganie do wojny krajów ościennych. Niepokojąco wyglądają tu deklaracje jemeńskich Huti, co do atakowania celów głęboko w Arabii Saudyjskiej. Sytuację próbują uspokoić USA deklarując, że będą osłaniać statki próbujące przedrzeć się przez cieśninę Ormuz, choć to nie zmienia nic - ryzyko pozostaje ogromne, a takie działanie staje się mało opłacalne ekonomicznie dla armatorów ze względu na gigantyczny skok stawek ubezpieczeń. Jednocześnie media podały wczoraj, że Biały Dom miał przyznać na zamkniętym spotkaniu z Kongresmenami, że irańskie "szachedy" mogą być znacznie trudniejsze do neutralizacji, niż sądzono do tej pory. Tymczasem Iran może nie ma już wielu rakiet i możliwości ich wystrzeliwania zostały mocno ograniczone, to jednak ma wciąż w zapasie dziesiątki tysięcy dronów, co może pozwolić mu na prowadzenie dalszych działań destabilizacyjnych.
O ile w środę rynki łapały oddech i liczyły na jakiś przełom, o tyle czwartek może być znów trudny, a perspektywa zbliżającego się weekendu, podczas którego wiele może się wydarzyć, może znów eskalować emocje na rynkach. W kalendarzu mamy dzisiaj zapiski z posiedzenia ECB (godz. 13:30), oraz dane z USA dotyczące przyszłych zwolnień (wskaźnik Challengera o godz. 13:30), oraz te związane z cotygodniowym bezrobociem, kwartalnymi kosztami pracy i wydajnością (godz. 14:30). W obliczu dynamicznych wydarzeń na Bliskim Wschodzie, które zaczynają wpływać na światową gospodarkę, te odczyty makro przestają mieć jednak znaczenie.
EURUSD - mocny opór przy 1,1650
Odreagowanie EURUSD widoczne w środę, a będące jeszcze kontynuacją odbicia z wtorkowego wieczora, nie jest zbytnio kontynuowane w czwartek. Ale EURUSD nie chce też zbytnio spadać, popyt podciąga notowania przy ich spadku poniżej 1,16. Nadal wszystko kręci się wokół Iranu, a dolar jest postrzegany "mechanicznie" w schemacie risk-off (zyskuje)/risk-on (traci). Dzisiejsze zawahanie się EURUSD jest, zatem odbiciem "gry na przecieki", która jest widoczna w temacie Iranu - inwestorzy zastanawiają się, czy grać już pod odliczanie końca wojny, czy też jeszcze spodziewać się nowej eskalacji, którą byłyby np. ataki odwetowe Iranu z użyciem dronów.