1 października rozpoczął się w Polsce nowy rok gazowy. Już od dłuższego czasu wiadomo, że będzie on dla wszystkich zdecydowanie bardziej wymagający, niż miało to miejsce w poprzednich latach, zwłaszcza w tej jego części, na którą przypadnie sezon grzywaczy (miesiące zimowe). Pierwszą kluczową sprawą jest to, czy wówczas wystarczy błękitnego paliwa wszystkim, którzy będą zgłaszali na niego zapotrzebowanie, a drugą – ile za niego przyjdzie płacić. W obu przypadkach wydaje się, że w miarę bezpieczne będą gospodarstwa domowe i odbiorcy wrażliwi, tacy jak m.in. domy dziecka, szpitale, szkoły, przedszkola i żłobki. Dla nich nikt nie zdecyduje się ograniczyć dostaw, ani istotnie podnieść taryf.