Kryzys polityczno-fiskalny w USA od blisko dwóch tygodni nie znika z centrum pola zainteresowania inwestorów. Wraz z początkiem października rozpoczął się okres „government shutdown", co można tłumaczyć jako „zamknięcie rządu" czy „paraliż rządu". Ponieważ Kongres i prezydent nie potrafili się dogadać w sprawie budżetu na rok fiskalny rozpoczynający się w październiku, wstrzymano operacje części administracji federalnej. Blisko 800 tys. pracowników budżetówki wysłano na przymusowe, bezpłatne urlopy. Media zaczęły zaś zalewać świat alarmistycznymi obrazkami z USA pokazującymi „paraliż supermocarstwa". Stany Zjednoczone są jednak wciąż dalekie od paraliżu, a sposób, w jaki administracja Obamy rozgrywa „zamknięcie rządu", jest bardzo bliski hucpie. „Paraliż" dotknął tylko niewielkiej części administracji federalnej, ale rządowe służby robiły wszystko, by w oczach opinii publicznej sytuacja wyglądała jak najbardziej groźnie.