Ponad 60 spółek zasygnalizowało już, jak wysokiej dywidendy należy spodziewać się po nich w tym roku. Wśród nich są też firmy z udziałem Skarbu Państwa. To rząd tradycyjnie jest największym beneficjentem wypłacanych dywidend – w tym roku chce zebrać 4,5 mld zł.
Sute dywidendy inkasują też jednak inwestorzy indywidualni, którzy dysponują dużymi pakietami w spółkach giełdowych. Postanowiliśmy sprawdzić, na jakie kwoty mogą liczyć w tym roku.
Czołówka wciąż niewiadomą
W poprzednich latach prym w zestawieniu wiedli m.in. Michał Sołowow czy Zygmunt Solorz-Żak. Ten pierwszy jest największym akcjonariuszem Synthosu i w 2014 r. zainkasował z tytułu dywidendy od chemicznej spółki ponad 200 mln zł. Z kolei portfel Solorza-Żaka powiększył się o ok. 100 mln zł, m.in. za sprawą dywidendy od Cyfrowego Polsatu. W tym roku już tak nie będzie. Zarząd Cyfrowego Polsatu rekomenduje przeznaczenie zysku za 2014 r. w całości na kapitał zapasowy. Na razie nie wiadomo, jak będzie w ZE PAK, którego wiodącym akcjonariuszem również jest Solorz-Żak. – Nie możemy jeszcze nic mówić na temat potencjalnych rekomendacji dotyczących dywidendy, gdyż spółka nie ogłaszała nawet wyników finansowych (te będą znane 20 marca – red.) – podkreśla Maciej Nietopiel, specjalista ds. relacji inwestorskich ZE PAK.
Również Synthos wciąż jest niewiadomą. – Sytuacja finansowa spółki jak najbardziej pozwala na wypłatę dywidendy, pozostaje tylko kwestia tego, na jakim poziomie. Biorąc jednak pod uwagę planowane wydatki inwestycyjne w kolejnych latach, nie byłoby zaskakujące, gdyby zarząd spółki wstrzymał się w tym roku z rekomendacją wypłaty dywidendy – ocenia jeden z analityków pragnący zachować anonimowość.
W ubiegłym roku wśród największych beneficjentów dywidendy pojawiło się też mniej znane nazwisko. To Tomasz Domogała, czyli największy akcjonariusz Famuru, który zainkasował ponad 280 mln zł. W tym roku zastrzyk gotówki będzie już znacząco mniejszy. W 2014 r. spółka wypłaciła aż 0,84 zł na akcję, a w tym roku zdaniem analityków może to być zaledwie 0,05 zł. To z kolei oznacza, że Domagała może liczyć „tylko" na kilkanaście milionów złotych.