Kolejny kraj naszego regionu może doczekać się swojego Majdanu. Pod koniec stycznia dziesiątki tysięcy ludzi przez wiele dni, mimo mrozu, protestowały w centrum Kiszyniowa przeciwko przejmującego kontrolę nad Mołdawią oligarsze Vladimirowi Plahotniucowi oraz jego ekipie politycznej. Protesty połączyły Mołdawian ponad podziałami etnicznymi, językowymi i politycznymi. Przeciwko ekipie Plahotniuca wystąpiły zarówno prawicowe ugrupowania prozachodnie, jak i siły prorosyjskie. Demonstranci domagali się rezygnacji niedawno zaprzysiężonego rządu Pavla Filipa, nowych wyborów parlamentarnych i reform. Mimo że doszło do wdarcia się przez protestujących do budynku parlamentu, to nie zdołano obalić obecnej władzy. Konflikt polityczny przycichł, ale w nadchodzących miesiącach może wybuchnąć z nową siłą. Mołdawia bowiem doświadczyła wszystkich patologii transformacji od komunizmu do oligarchicznego kapitalizmu z większą siłą niż jakikolwiek inny kraj regionu.