Tematem numer jeden na rynkach finansowych były w minionym tygodniu wybory prezydenckie w USA. Inwestorzy z niecierpliwością czekali na ostateczne wyniki głosowania, mając cichą nadzieje, że to kandydatka demokratów, jako gwarantka stabilności i przewidywalności, zostanie gospodarzem Białego Domu. Hillary Clinton przegrała jednak wybory i przez najbliższe cztery lata to Donald Trump będzie sprawował urząd prezydenta USA. Większość komentatorów giełdowych zapowiadała jeszcze kilka dni temu, że taki scenariusz zainicjuje falę wyprzedaży na rynkach giełdowych. Oprócz wyraźnego osłabienia meksykańskiego peso na razie nigdzie taka fala się nie pojawiła. Wręcz przeciwnie. Środowe, poranne luki spadkowe zostały szybko domknięte, a czwartkowa sesja pokazała, że byki mają znacznie większe apetyty. Znów sprawdziło się stare giełdowe porzekadło: „Rynek ma zawsze rację".