Przebieg wczorajszej sesji zdecydowanie wskazuje na to, że pesymistyczne nastroje na rynku osiągnęły swoją kulminację. Ten wniosek wynika przede wszystkim z obserwacji rynku terminowego, gdzie ujemna baza wzrosła wczoraj w pewnym momencie do 50 pkt., jeśli chodzi o czerwcową serię kontraktów. Również na marcowej serii wygasającej jutro utrzymywała się ujemna baza przekraczająca 25 pkt. Drugą ważną obserwacją z wczorajszych notowań jest zauważalny wzrost obrotów, co może wskazywać na wchodzenie na rynek nowych pieniędzy skuszonych niskimi cenami. I trzecia sprawa to osłabiająca się w dalszym ciągu złotówka, która czyni nasze akcje w ujęciu dolarowym jeszcze tańszymi.
Te wnioski zaczynają nastrajać nieco bardziej optymistycznie na przyszłość. Jest tylko jedno ale. Sytuacja na amerykańskich rynkach w dalszym ciągu jest bardzo niepewna. Fakt, że Nasdaq powrócił wczoraj z dalekiej podróży, a europejskie rynki były przygotowane na najgorsze przez co należy rozumieć bardzo dużą zniżkę. W sumie okazała się ona umiarkowana, ale niestety negatywnych emocji dostarczył tym razem DJIA. Spadek poniżej 10.000 pkt. jest bardzo wyraźnym ostrzeżeniem, że mogą być duże kłopoty z utrzymaniem tego indeksu w trwającym od miesięcy trendzie bocznym. A to może zapowiadać dalsze kłopoty na międzynarodowych rynkach. Dlatego ryzyko jest nadal bardzo duże, choć zaczyna być widać światełko w tunelu.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu