Środowe notowania na Wall Street zakończyły się wzrostem Dow Jonesa (+30 pkt) i spadkiem Nasdaqa (-34 pkt). Wzrost Dow Jonesa nie wynikał jednak z konkretnych informacji, a raczej z niezdecydowania i niskich obrotów. Generalnie na parkiecie wciąż panowały złe nastroje, których główną przyczyną są obawy o wyniki spółek. Złe nastroje potęgowane są także przez konflikt amerykańsko-chiński, który wciąż nie został zażegnany. Chiny są największym partnerem handlowym Stanów.

Wczoraj źle zachowywały się akcje spółek z sektora półprzewodników po tym, jak związek producentów tych materiałów poinformował o spadku lutowej sprzedaży o 6,9% w relacji do stycznia. Philadelphia Stock Exchange Semiconductor Index stracił na wartości 5,5%. Wchodzący w skład Dow Jonesa Intel spadł o 9,5%.

W ciągu dnia akcje Lucent notowane były nawet o 23% poniżej wtorkowego zamknięcia. Było to spowodowane pogłoskami o możliwym bankructwie spółki. Kiedy te pogłoski zostały zdementowane przez Lucent, notowania akcji podniosły się, ale cały dzień zakończył się 13,6% spadkiem.

Dzisiejsza sesja także najpewniej nie przyniesie żadnych odpowiedzi czy też wskazówek dotyczących dalszego rozwoju trendu tym bardziej, że nie będą ogłaszane istotne dane statystyczne. Istotne informacje będą ogłaszane dopiero w piątek, kiedy poznamy dane dotyczące rynku pracy i płac w marcu. Wydaje się jednak, że obecnie dane te mają małe znaczenie i inwestorzy skoncentrowani są na wynikach spółek. Dlatego też dzisiaj możliwe są wzrosty związane z podtrzymaniem wczoraj przez Dell?a prognozy wyników na ten kwartał. Sądzimy jednak, że ewentualny wzrost będzie krótkoterminowy, a powrotu dobrej koniunktury można oczekiwać dopiero wraz z trwałą poprawą wyników tamtejszych spółek.