Indeksy GPW przedłużyły wzrostową serię, bijąc kolejne historyczne rekordy, a na rynek płynął szeroki strumień pieniędzy. W tym pierwszy raz od dawna – co pokazują statystyki – był to spory strumień pieniędzy krajowych inwestorów.
I nic w tym dziwnego. Giełdowe perspektywy wyglądają więcej niż dobrze. W tym roku polska gospodarka, która już jest jedną z najmocniejszych w Unii Europejskiej, jeszcze mocniej przyspieszy. Inflacja zagościła poniżej celu inflacyjnego, co pozostawia otwarte drzwi do dalszych obniżek stóp. Tylko patrzeć, jak to wszystko przełoży się na większe zyski spółek, co następnie powinno przełożyć się na wyższe ceny ich akcji.
Pozytywne sygnały płynące z polskiej gospodarki (i spółek) jeszcze nie gwarantują kontynuacji hossy w dalszej części roku. Na szczęście, pozytywne sygnały płyną również ze świata. W tym roku spodziewane jest nieco silniejsze ożywienie w największych europejskich gospodarkach, co nie tylko powinno wspierać wzrost w Polsce, ale przede wszystkim powinno zapewniać pozytywne nastroje na europejskich giełdach. Stany Zjednoczone, pomimo pojawiających się obaw, trzymają się mocno. Dodatkowo pokutuje silne przekonanie, że przed listopadowymi wyborami połówkowymi, na Wall Street nie wydarzy się nic groźnego, bo rynek akcji będzie pod szczególną opieką amerykańskiej administracji.
O ile sytuacja średnio- i długoterminowa wygląda dobrze, co sugeruje kontynuację hossy na giełdach przynajmniej do jesieni , to perspektywy krótkoterminowe prezentują się dużo gorzej. Zwłaszcza jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat wykresów. Tam już od dwóch tygodni palą się czerwone lampki, sygnalizujące zbliżającą się korektę. Głębszą i nieco dłuższą. Pierwszym takim sygnałem była malejąca szerokość rynku. Nowe rekordy warszawskich indeksów były zasługą coraz mniejszej grupy spółek. Teraz do tego doszły już ewidentnie podażowe sygnały na wykresach.
Weźmy na przykład WIG20. Od początku lutego pozostaje on w konsolidacji wokół 3400 pkt., co doprowadziło do pojawienia się pierwszych podażowych sygnałów na wskaźnikach. Brakuje już tylko impulsu, żeby wywołać mocniejszą realizację zysków, która cofnie indeks nawet w rejon 3200 pkt. A ten impuls jest coraz bliżej. Można to dostrzec na WIG-Banki, czyli wykresie najbardziej znaczącego sektora z punktu widzenia indeksu dużych spółek. Piątkowe mocne wybicie poniżej 21000 pkt. i tym samym zamknięcie luki hossy z 3 lutego to wstęp do głębszej korekty. Swoje „pięć groszy” do spadków WIG20 może dołożyć też KGHM, który jeszcze próbuje bronić wsparcia na 300 zł, ale słabo mu to wychodzi i jest o krok od wygenerowania drugiej fali realizacji zysków.