Marceli Hązła, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu
Przez ostatnie lata można było odnieść wrażenie, że globalizacja znalazła się w odwrocie. Pandemia pozrywała łańcuchy dostaw, wojna w Ukrainie przyczyniła się do wystąpienia napięć geopolitycznych niespotykanych od zakończenia II wojny światowej, zaś narastające napięcia handlowe między USA a Chinami czy renesans haseł o „suwerenności gospodarczej” sprawiły, że coraz częściej zaczęto mówić o deglobalizacji i końcu liberalnego ładu. Z perspektywy globalnego biznesu obraz ten wygląda jednak nieco mniej dramatycznie.
Współcześnie globalizacja nie tyle się cofa, co zmienia swoje główne czynniki napędowe. W coraz mniejszym stopniu opiera się na fizycznym przepływie towarów i taniej sile roboczej, a coraz silniej na nowych technologiach, przepływach danych i skalowalnych rozwiązaniach cyfrowych. Tym samym staje się procesem trudnym do zatrzymania – bo jej fundamentem nie są już dziś fabryki i twarda infrastruktura, lecz algorytmy, dla których geografia nie stanowi przeszkody.
Jednocześnie biznes globalny dąży obecnie do maksymalnej standaryzacji: kopiowania sprawdzonych modeli, optymalizacji procesów i skalowania rozwiązań na skalę całego świata. Nowe technologie – od chmury obliczeniowej po sztuczną inteligencję – umożliwiają zarazem ekspansję przedsiębiorstw bez konieczności ich fizycznej obecności na każdym rynku. W konsekwencji wartość dodana powstaje coraz częściej „ponad granicami”, a nie „między granicami”.
Ta prawidłowość pozwala lepiej zrozumieć pozorny paradoks ostatnich lat - udział korporacji transnarodowych w światowym eksporcie systematycznie spada, podczas gdy ich udział w tworzeniu wartości dodanej wyraźnie się zwiększa. Wynika to z faktu, że gospodarka cyfrowa oderwała tworzenie wartości od posiadania materialnych aktywów. Najbardziej dochodowe firmy świata często nie posiadają już hoteli, flot samochodowych, czy też tradycyjnie rozumianej infrastruktury przemysłowej. Kontrolują natomiast technologie, dane, procesy czy standardy organizacyjne, od których zależne są całe sektory gospodarki.