? spółki na naszym rynku są wyceniane znacznie niżej, niż na rynku amerykańskim (dla po-równania ? NASDAQ musiałby spaść jakieś 50%, aby firmy tam notowane osiągnęły poziom cenowy obserwowany u nas).
Aktualnie brak wyraźnego trendu, ze wskazaniem na tendencję horyzontalną. Może to być sy-gnałem wyczerpania potencjału spadkowego, który spowoduje, iż rynek wejdzie w okres aku-mulacji w oczekiwaniu na poprawę wyników makroekonomicznych, zarówno w gospodarce ame-rykańskiej, jak i naszej. Moim zdaniem dane te mogłyby pobudzić rynki.
Nawet jeśli trend byłby tylko trendem bocznym, niektóre ze spółek mogą już teraz rozpoczynać falę wzrostową. Po przecenie trwającej rok, wiele spółek rozwojowych jest wycenianych na po-dobnych poziomach co spółki ?starej ekonomii?, co mnie nieco dziwi. Wydaje mi się, że zdanie to podziela już część inwestorów, która bardzo ostrożnie zaczyna wyszukiwać takie niedowartościo-wane walory.
Szansą, ale i zagrożeniem dla inwestorów będzie zaplanowana na b.r. sprzedaż znacznych pa-kietów akcji przez Skarb Państwa. Z jednej strony zwiększy się płynność i kapitalizacja naszej giełdy, ale z drugiej widmo sprzedaży nowych walorów spółek już notowanych na giełdzie, będzie niekorzystnie wpływać na ich bieżącą wycenę.
Pełna euforii, czwartkowa sesja w Nowym Jorku, to moim zdaniem jeszcze nie odwrócenie tren-du, ale sygnał, iż na rynku istnieje pewien potencjał po stronie popytowej. Jestem jednak daleki od euforii i przynajmniej w najbliższym okresie prognozowałbym raczej trend boczny. Reakcja w USA była bardzo emocjonalna, i oznaczała odpowiedź na korzystne prognozy kilku największych firm, min. Dell?a. Dotychczas pojawiały się raczej informacje o obniżaniu prognoz, redukcjach zatrudnienia, itp. Wczoraj pojawiły się, miejmy nadzieję, pierwsze jaskółki zwiastujące może jeszcze nie ocieplenie, ale chociaż ?odmrożenie? zimnego klimatu inwestycyjnego.
Jacek Tyszko, Makler Papierów Wartościowych Wood & Company SA