Kończący środową sesję w minorowych nastrojach uczestnicy rynku nie spodziewali się, że w czwartek rano będą musieli zweryfikować swoje nastawienie. Dynamiczna zwyżka za oceanem, którą można potraktować jako spóźnioną reakcję na kolejne cięcie w USA podstawowych stóp procentowych, a w ślad za tym wzrosty w Azji i Europie, nie pozostawiły złudzeń o dominacji byków podczas bieżących notowań. Wysokie otwarcie na GPW ostudziło jednak nastroje i część inwestorów zaczęła dość szybko realizować zyski, co wpłynęło na znaczne zmniejszenie skali zwyżki. Przez większą część notowań indeks WIG20 oscylował wokół poziomu 1400 pkt., a wzrost podtrzymywały w największym stopniu spółki technologiczne. Jak się wydaje, nieoczekiwany w tym momencie pozytywny impuls, który ożywił giełdę, niesie ze sobą również widmo niepewności co do kształtowania się koniunktury w nieco dłuższej perspektywie. Zbyt częsta zmienność nastrojów jest bowiem czynnikiem negatywnie wpływającym na poziom długookresowego zaangażowania kapitałowego i powoduje skracanie horyzontu inwestycyjnego. Przykładem spadki podczas końcówki notowań, które pokazały, że część inwestorów przed kolejną sesją woli mieć w portfelu pieniądze zamiast akcji. Daje się również zauważyć brak dostatecznej ilości kapitału zagranicznego, który byłby w stanie w dłuższym okresie pobudzać wzrosty. Z problemem tym zaś rynek może borykać się do momentu, gdy pojawi się realna szansa na zwiększenie dynamiki rozwoju gospodarczego, co będzie skutkować również lepszymi wynikami finansowymi spółek.
Mirosław Stępień
DM PBK SA