Nie wykrystalizowała się do tej pory żadna zdecydowana tendencja w czasie trwania dzisiejszej sesji. WIG20 po wybiciu z przedpołudniowej konsolidacji dotarł do wysokości 1491 pkt. i tu znów podążył w bok. Obroty przekroczyły 230 mln zł., więc ich wielkość jest jak najbardziej adekwatna do nieco korekcyjnego charakteru sesji.
Podobna sytuacja panuje na głównych rynkach europejskich, które nieznacznie zwyżkują, choć widać duże obawy przed rozpoczęciem głębszej korekty na amerykańskich rynkach. Na razie kontrakty nie wskazują na możliwość gwałtowniejszej przeceny, ale wczorajsze świece jednoznacznie pokazują, że przesilenie musi się zacząć. Pytanie brzmi, jaką formę ono przybierze, czy szybką i gwałtowną, czy bardziej spokojną. Na pewno dla naszego rynku byłoby lepiej, żeby korekta w USA przebiegała dłużej, ale łagodnie, bo wtedy nie wprowadza to dodatkowego elementu niepokoju w działania inwestorów. Tak czy inaczej brak jest na razie jakichkolwiek powodów do niepokoju o możliwość trwania wzrostowej tendencji na amerykańskich rynkach. Pojawiają się już tam głosy o szansach na powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego w perspektywie najbliższych 6-12 miesięcy. Takie opinie powinny przyczynić się do podtrzymania wzrostowej tendencji, ale też trzeba zwracać baczną uwagę na każde niepokojące dane makroekonomiczne, które mogłyby osłabić wiarę w to, że najgorsze już minęło.
W obecnej chwili zasięg ewentualnej korekty na Nasdaq można szacować na 2.200 pkt., a w przypadku DJIA spadki powinny zatrzymać się na wysokości 11.000 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu