Pytanie o to, czy do testu oporu na wysokości 1500 pkt. dojdzie ?z marszu?, czy też po głębszej korekcie, niż to obserwowaliśmy w ostatnich dwóch dniach, pozostaje nadal aktualne i co więcej dzisiejsza sesja nie dostarczyła nowych argumentów, pozwalających bardziej uprawdopodobnić, któryś z tych scenariuszy. Tworzy się dziś świeca o bardzo podobnym kształcie do tej, która powstała wczoraj z tą jedną różnicą, że towarzyszą jej wyraźnie mniejsze obroty. Dzisiejsze minimum wypadło prawie dokładnie na wysokości połowy wtorkowej świecy, ale wydaje się cały czas realne zagrożenie spadkiem do podstawy tej świecy, co oznaczałoby osiągnięcie przez WIG20 1457 pkt. Czy taki wariant ma szanse na realizację bardzo trudno jest odpowiedzieć. Jedno jest na razie pewne. Nie ma powodów do tego, by opuszczać rynek, a ewentualny spadek można traktować jedynie jako lokalną korektę.
Wiele tu może zależeć od tego, jak zakończą się dzisiejsze sesje w USA. Zachowanie głównych europejskich rynków wskazuje na ogromną wiarę w to, że spadki w USA nie będą trwały długo i takie oczekiwania znajdują na razie uzasadnienie w wyglądzie indeksów. Nie generują one poważnych sygnałów ostrzegawczych, a wczorajsze spadki w znacznym stopniu wypełniają potencjał spadkowy, który można szacować dla NQ na około 2200 pkt., a dla DJIA na 11.000 pkt.
Początek sesji na amerykańskich rynkach przyniósł odreagowanie spadków w granicach 0,4 dla DJIA i 0,6 dla Nasdaqa.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu