W ostatniej fazie sesji spadkowa tendencja była kontynuowana. Doprowadziło to do spadku WIG20 poniżej kolejnego ważnego wsparcia wyznaczonego przez dołek z 9 maja na wysokości 1363 pkt. To oznacza wybicie dołem z prawie dwumiesięcznego trendu bocznego, czego potencjalne konsekwencje są bardzo poważne, bo oznaczają możliwość przekroczenia poziomu marcowego minimum w okolicach 1300 pkt. i dalsze spadki przynajmniej do 1220 pkt. Podobna wartość spadku wynika również z odłożenia od punktu przebicia dolnej podstawy trójkąta, utworzonego na przestrzeni kwietnia i maja, jego wysokości.
Realizacja takiego scenariusza zniechęca do angażowania się w akcje w najbliższym czasie. Z tym trzeba czekać do momentu pojawienia się pierwszych sygnałów, wskazujących na wzrost siły rynku i zapowiadających poprawę koniunktury.
Kolejnym negatywnym elementem układanki o nazwie początek trendu spadkowego jest fakt braku jakiegokolwiek wpływu notowań na zagranicznych rynkach na to, co dzieje się u nas. To obrazuje stan obecnych nastrojów, które są fatalne. Widać to też było po ofertach na wielu spółkach w dniu dzisiejszym, gdzie spread nawet w przypadku dużych spółek był momentami duży. To i tak nie przeszkadzało sprzedającym zamykać pozycje.
Notowania w USA rozpoczęły się od zniżek. DJIA stracił 0,3%, a Nasdaq nieco ponad 1%.
Krzysztof Stępień