Nie można powiedzieć, by wczorajsza sesja istotnie zmieniała negatywny obraz rynku, jaki wykrystalizował się w ostatnich dniach, ale spokojnie można stwierdzić, iż pojawiły się pierwsze sygnały, że bardzo szybko powstałe czarne scenariusze dotyczące głębokiego spadku rynku niekoniecznie muszą się spełnić w najbliższej przyszłości. Do nich należy zaliczyć głównie trzy fakty. Dość silne zachowanie się rynku w momencie opublikowania informacji na temat perspektyw rozwoju Nokii, które przyczyniły się do pogłębienia spadków na światowych giełdach. U nas rynek zdołał się po tym podnieść, co zaowocowało utrzymaniem wyraźnego wzrostu. Towarzyszyły temu większe, niż w dniu poprzednim obroty, co jest również pozytywnym elementem. Tak samo należy odczytywać zachowanie się Pekao, które zyskało ponad 4% na wartości przy dużym wolumenie. Taki wzrost to trochę za dużo, jak na krótkotrwałe odbicie.
Oczywiście te wszystkie elementy nie przesądzają jeszcze o tym, że uda obronić się wsparcie wyznaczone kwietniowym dołkiem przy 1317 pkt., którego przebicie otworzyłoby przed WIG20 przepaść. Do poprawy obrazu rynku potrzeba jest powrotu WIG20 powyżej majowego dołka przy 1363 pkt., co pozostawia jeszcze sporo miejsca na ewentualne wzrosty, które niewiele wyjaśnią.
Z dużym uznaniem trzeba też przyjąć przebieg sesji w USA. Tamtejsze rynki pokazały, że dysponują w obecnej chwili dużą siłą, a przecież na tak ciężką próbę związaną z publikacją niekorzystnych informacji nie były już dawno wystawione. To pokazuje, że w sferze psychologicznej mamy tam do czynienia z przełomem i inwestorzy są skłonni patrzeć z optymizmem w przyszłość.
Początek sesji przyniósł u nas kontynuację zwyżek. WIG20 otworzył się na wysokości wczorajszego maksimum, co już trzeba uznać za duży pozytyw i podążył w górę, by osiągnąć ponad 1350 pkt. Niestety obroty są na razie nieduże, wynoszą około 25 mln zł.
Krzysztof Stępień