Sporo strachu napędziła inwestorom wtorkowa sesja. Co prawda WIG 20 spadł na zamknięciu tylko o 0,2%, ale w trakcie dnia było znacznie gorzej. Obroty zniżkowały w notowaniach ciągłych zaledwie do 173 mln zł. Główny indeks przed gwałtowniejszym załamaniem uratowały tym razem banki.
Otwarcie nie zapowiadało kolejnej sesji zniżkowej, tym bardziej, że od rana rosły ceny akcji na giełdach zachodnioeuropejskich. Po 10 minutach WIG 20 osiągnął 1289 pkt. (+0,4%) i był to najwyższy jego poziom na wtorkowej sesji. Na odbiciu indeksu niemal natychmiast chcieli skorzystać sprzedający. Papiery w dół pociągnęła Telekomunikacja Polska, której akcjami przed południem handlowano po 17,3 zł (-2,5%). Do gwałtownego załamania doszło na Elektrimie. Jego kurs spadł na moment do 22,8 zł, czyli o ponad 4%. Było to najniższe notowanie tego waloru od października 1996 r. Gdy WIG 20 zniżkował niemal do 1260 pkt (-1,6%) nastąpiło wyhamowanie podaży.
Po trwającej koło 2 godzin stabilizacji akcje zaczęły odrabiać straty. Do powrotu optymizmu przyczyniła się coraz lepsza koniunktura na giełdach europejskich oraz obiecujące otwarcie na parkietach amerykańskich. Tuż przed zakończeniem sesji WIG 20 zbliżył się do poziomu poniedziałkowego zamknięcia.
Część strat odrobiła TP, która ostatecznie spadała o 1,4% do 17,5 zł. Był to najpłynniejszy papier wtorkowej sesji (obrót ? 40 mln zł). Za akcje Elektrimu na zamknięciu płacono o 23,5 zł (-2,5%). Po koniec sesji wyraźnie poprawiły się notowania największych spółek teleinformatycznych. Najmocniejszym z rosnących we wtorek banków kolejny raz okazał się Pekao (+2,7%).
Dariusz Jarosz