WIG20 prawie wcale nie zmienił swojej wartości przez godzinę od ostatniego komentarza. Pozostaje na wysokości 1279 pkt., co oznacza symboliczny wzrost w porównaniu z wczorajszym zamknięciem. Obroty przekroczyły wartość 80 mln zł, więc ich dynamika nieco wygasa.
Od kilku tygodni do najgorszych walorów na parkiecie należy Orbis. Nie pomogła mu nawet informacja o zaangażowaniu się w akcje spółki Michała Sołowowa. Dziś Orbis notuje kolejny spadek, który sprowadza kurs do poziomu z dnia debiutu z końca 1997 roku. To dobrze opisuje skalę przeceny, z jaką mamy do czynienia.
Warto jednak zwrócić uwagę na kształtowanie się tygodniowych oscylatorów, które od jesieni ubiegłego roku wyraźnie zmieniły kierunek. Widoczne jest to głównie na Ultimate, ale rosną też akumulacja-dystrybucja, RSI. Jednak MACD po prawie pół roku przebywania powyżej średniej powrócił poniżej niej, co jest negatywnym sygnałem. Szybkie wskaźniki pokazują silne wyprzedanie rynku.
Wczorajsza świeca obrazuje bardzo duże zniechęcenie do akcji Orbisu i ich prawie paniczną wyprzedaż. Różnica między dziennym maksimum i minimum wyniosła 1,15 zł przy cenie 17 zł. Taka sytuacja jest charakterystyczna dla końcowej fazy spadków, co nakazuje bliższe zainteresowanie się Orbisem we własnych analizach.
Poza silnymi dywergencjami i formacją młota brak jest niestety wiarygodnych sygnałów zachęcających do podjęcia próby wejścia na rynek. Wydaje się, iż po tak długich spadkach konieczne jest utworzenie formacji odwrócenia trendu, bo w innym przypadku każdy wzrost będzie tylko chwilowy.