Mimo jednoznacznie negatywnego tonu komentarzy dotyczących obecnej sytuacji gospodarczej i sytuacji na rynku akcji, raczej nie należy inwestować przeciwko trendowi. Powiedzenie ?kupuj, kiedy wszyscy sprzedają? sprawdza się tylko w punkcie zwrotnym rynku. W czasie gdy trwa trend spadkowy lepiej z niej nie korzystać. Rynek obserwuję już od ładnych kilku lat, ale nie pamiętam, aby negatywne uwarunkowania gospodarcze były tak męczące i długotrwałe. Niestety, napływ nowych informacji nie poprawia sytuacji. Ostatnie opiniotwórcze wypowiedzi ministra Bauca, dotyczące prognozowanego wzrostu PKB dla Polski, mogą pogrążyć największych optymistów. Według niego, wzrost polskiej gospodarki w tym roku wyniesie ledwo 2% i to tylko pod warunkiem, że w drugim półroczu nastąpi ożywienie. Nowe informacje napływające na rynek nie dają nadziei na poprawę sytuacji w drugim półroczu. Popyt wewnętrzny pozostaje na niskim poziomie, przed nami problemy z eksportem i deficytem obrotów bieżących ze względu na wysokie notowania złotego. Mamy wysokie stopy procentowe, które skutecznie ograniczają popyt i konsumpcję. Przed nami wybory i chyba pewne zwycięstwo SLD, którego program gospodarczy może przysporzyć nam kłopotów (propozycja zwiększenia deficytu budżetowego, aby pobudzić gospodarkę do wzrostu). Informacje docierające z zagranicy też są złe. Gospodarki strefy euro miały się obronić przed spowolniem w USA, a obecnie wiadomo, że tak nie będzie. Niemcy zwalniają coraz bardziej, a ostatni raport instytutu IFO już zapowiedział, że nasz największy partner handlowy znajduje się w fazie stagnacji. Trudno się dziwić, że rynek ustanawia kolejne minimalne poziomy, pokonując wcześniej ustanowione dna. Z technicznego punktu widzenia spadek indeksu WIG poniżej dna marcowego (14 061 pkt.) oraz pokonanie na sesji poniedziałkowej ważnej wieloletniej linii trendu wzrostowego powinny zaowocować dalszym spadkiem.
Grzegorz Olejek
DOM MAKLERSKI BSK SA