Wczorajsza sesja niewiele różniła się od tego, do czego w ostatnim czasie przyzwyczaił nas rynek. Na uwagę zasługuje jedynie skala deprecjacji, której rozmiar najlepiej oddaje wygląd dziennego wykresu świecowego głównych indeksów.

Również przed dzisiejszą sesją nie ma specjalnych nadziei na poprawę koniunktury. Spodziewam się jednak prób wyhamowania spadków przy niskiej aktywności inwestorów. Z uwagi na dzisiejsze święto w USA można liczyć, że kontrakty na amerykańskie indeksy będą oscylowały wokół zera, podobnie jak giełdy eurolandu. Nieco optymizmu wnieść powinny dane dotyczące cen żywności w drugiej połowie czerwca. Warto się jednak zastanowić, czy ta informacja będzie w stanie zmobilizować popyt na dłużej. Choć czuje się, że odbicie jest coraz bliżej, to przy takiej sile trendu należy być wyjątkowo ostrożnym.

Perspektywy giełdy cały czas nie wyglądają dobrze. Siła obecnego trendu zniechęca do nawet spekulacyjnych zakupów, gdyż korekty są wyjątkowo krótkie i realizowane intraday. Pozostaje nam chyba tylko wyczekiwać aż minie gorący okres wyborów i gospodarka zacznie wykazywać symptomy poprawy. Niepokojące jest moim zdaniem to, że obecnie obserwowane spowolnienie w strefie euro z pewnością odbije się na naszej gospodarce. Jest to o tyle ważne, że przy wytłumionym popycie wewnętrznym rynki eurolandu stanowiły swoistą deskę ratunku dla polskich producentów. Wysoki kurs złotego utrudniał eksport, ale cofnięcie się popytu na tamtejszych rynkach, to już znacznie poważniejsza sprawa. Zwłaszcza w obliczu niskiej konkurencyjności naszych towarów.

Patryk Chycki

DOM MAKLERSKI BSK S.A.