Ubiegły tydzień przyniósł kontynuację wyprzedaży akcji. W poprzedni czwartek, po silnej sesji, pojawiła się nadzieja na krótkoterminowe odbicie. Kolejne wzrosty nastąpiły w poniedziałek. Niestety, dalsza część tygodnia ostudziła trochę optymizm inwestorów i przyniosła powolne niwelowanie wcześniejszych wzrostów. Indeks ustabilizował się na niskim poziomie, co spowodowało, że na rynku ukształtował się krótkoterminowy trend boczny. Piątkowa sesja przyniosła bardzo silną wyprzedaż akcji i wybicie dołem z tej formacji.
Sytuacji nie poprawiły ogłoszone dane makroekonomiczne. W czerwcu spadła inflacja (6.2%). W porównaniu do maja (6.6%) jest to duża poprawa. Interpretacja tego wskaźnika nie jest jednoznacznie pozytywna. Świadczyć to może o spadku popytu. Tę tezę potwierdzają opublikowane w środę dane na temat produkcji przemysłowej. W czerwcu spadła ona do w stosunku maja o 2.8%. W ujęciu rocznym obniżka była jeszcze większa ? aż o 4.8%.
Te wielkości rozczarowały rynek. Pokazują, że możemy wejść w recesję. Prognozuje to prawdopodobne złe dane o deficycie obrotów bieżących. Pojawiły się głosy, że przy spadającej inflacji Rada Polityki Pieniężnej powinna obniżyć stopy procentowe w celu poprawy sytuacji gospodarki. Obradująca we czwartek i piątek RPP nie podzieliła tych poglądów i nie dokonała żadnych zmian w polityce monetarnej. Ta informacja została podana na początku piątkowej sesji. Przyczyniła się na pewno w dużej mierze do wyprzedaży akcji.
Do kupna akcji nie zachęca sytuacja na giełdach zachodnich, a zwłaszcza w Stanach. Publikowane wyniki finansowe oraz prognozy na drugie półrocze, z małymi wyjątkami, nie są zbyt optymistyczne. Nadziei na lepszą przyszłość amerykańskiej gospodarki nie przyniosło również środowe wystąpienie szefa FED, Alana Greenspana. Wręcz przeciwnie, ostrzegł on przed możliwością dalszego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Zauważył, że po serii obniżek stóp procentowych znajdują się one obecnie na poziomie najniższym od 7 lat, co oznacza, że na większe obniżki stóp nie można już liczyć. Rynek amerykański nie wygląda najlepiej. Nie spodziewałbym się stamtąd większych pozytywnych impulsów. Jeśli już, będą to raczej krótkotrwałe korekty trendu spadkowego.
Położenie gospodarek światowych i polskiej nie skłaniają do pozytywnego spojrzenia na nasz rynek. Indeks WIG20 zakończył ubiegły tydzień na poziomie nieco niższym od tegorocznego minimum cenowego. Daje to szanse na powstanie formacji podwójnego dna i przynajmniej krótkoterminowe zatrzymanie spadków na tym poziomie. Trudno znaleźć impuls, który miałby wlać troszkę optymizmu w dusze inwestorów. Teoretycznie mogą to być publikowane wkrótce wyniki kwartalne największych spółek. Nie wiązałbym z tym zbyt dużych nadziei.