Wtorkowa sesja przyniosła spadek notowań. WIG 20 Futures zakończył dzień na poziomie 1136 pkt. i był niższy od poniedziałkowego zamknięcia o 6 pkt. W ciągu sesji zawarto 17647 transakcji.
Sesja wtorkowa miała rozstrzygnąć, czy misiom uda się pokonać wsparcie na poziomie 1131 pkt. i doprowadzić do szybszej i głębszej przeceny, czy też poziom ten zostanie obroniony. Wsparcie zostało pokonane już przed południem, ale w żaden sposób nie przeraziło to grających na zwyżkę. Podczas sesji panował po prostu marazm, czego przejawem były kilkupunktowe ruchy kontraktów. Sądzę, iż gracze średnioterminowi mogą dalej bez obaw utrzymywać krótkie pozycje z rozsądnie wyznaczonymi zleceniami stop. Niestety, tak prosto nie wygląda strategia krótkoterminowa. Rynek nie miał bowiem ochoty do większego ruchu w kierunku południowym, co przy silnie wyprzedanych oscylatorach 60-minutowych znacznie podnosi ryzyko otwierania na obecnych poziomach krótkich pozycji. Gra na zwyżkę jest, pomimo licznych dywergencji na wskaźnikach, niczym innym jak łapaniem dołka, które kończy się często dość boleśnie. Układ średnich kroczących jest charakterystyczny dla bessy. MACD wygenerował sygnał sprzedaży, co przy tak mizernych wahaniach nie jest zbyt wiarygodne, ale optymizmem również nie napawa.
Jak to zwykle na naszym rynku bywa, wzmożona zmienność instrumentu bazowego pobudza aktywność na rynku terminowym. Tak było również na ostatniej sesji na kontraktach terminowych na akcje TP SA ? seria wrześniowa straciła 3,47%. Czarne korpusy sugerują, iż bez testu ostatniego minimum się nie obejdzie. Wskaźniki techniczne zawróciły od stref neutralnych, wskazując tym samym na powrót niedźwiedzi. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przy testowaniu poziomu 16 zł będą widoczne liczne dywergencje, ale tak jak w przypadku kontraktów na indeks WIG20 nie można ich traktować poważnie. W sytuacji tak długotrwałej bessy jedynym rozwiązaniem jest dalsze utrzymywanie krótkich pozycji. Obrót na wszystkich seriach sięgnął 99 szt.
Piotr Zrobek
analityk