Tym zabawnym określeniem tłumaczy się dzieciom czym jest burza. Rzeczywiście w ostatnim czasie to zjawisko atmosferyczne wyjątkowo często nawiedza obszar naszego kraju. Burze, nawałnice, ulewy i powodzie to skrót najważniejszych komunikatów podawanych przez agencje prasowe, a wieczorne Wiadomości przypominają reportaż z biblijnej powodzi. Tymczasem powódź akcji ze strony zagranicznych inwestorów jak zalała parkiet w maju br. (doskonale widoczna na wskaźniku Akumulacja / Dystrybucja) mogła przynieść tylko jeden skutek - deprecjację notowań. I właśnie takie zjawisko atmosferyczne przyszło nam oglądać w ciągu ostatnich dwu miesięcy. Potwierdza to zresztą wykres Ichimoku.
Ale dzisiejsza sesja była zupełnie inna chociaż poranne notowania kontraktów nie zwiastowały aż tak pomyślnego jej przebiegu. Warszawski parkiet skąpany w promieniach lipcowego słońca był świadkiem pięknego pojedynku byka z niedźwiedziem. Właśnie byk, a właściwie Tech - Byk, był w doskonałej formie: pomimo licznych prób matador Miś nie był w stanie nad nim zapanować. Bohater dzisiejszej corridy z łatwością podrzucał do góry spółki z branży IT, spośród których szczególnie upodobał sobie Elektrim, Optimus, Netię i Softbank. W drugiej połowie pojedynku z większym impetem wyrwał w górę niektóre banki: legendarne już Pekao SA (które dzięki swojej postawie zdobyło przydomek niszczyciela bessy ), BZWBK oraz BRE. W czasie całego starcia niedźwiedziowi jednak udało się boleśnie zranić kilka lżejszych walorów.
Bardzo pozytywnie wygląda dzisiejsze odbicie od linii wsparcia wyznaczonej ze zniesienia Fibonacciego. Niestety mały wolumen obrotu potwierdza tezę jedynie o odbiciu, a nie początku nowej, silnej fali wzrostowej. Uważam, że wzrosty na GPW mogą utrzymać się przez kilka najbliższych sesji, ale przed ostatecznym odwróceniem trendu spadkowego musimy zaobserwować zwiększenie wolumenu obrotów towarzyszące wzrostom indeksu oraz co najmniej jedną próbę zepchnięcia rynku w dół - zakończoną niepowodzeniem.
Krzysztof Borowski