Podczaj wczorajszej sesji na Wall Street wzrosły wszystkie główne indeksy giełdowe. Rynek nowych technologii zawdzięcza zwyżkę przede wszystkim pozytywnym wypowiedziom prezesa Intela. Przewiduje on zakończenie trudnego dla sektora komputerowego okresu i znaczną jego poprawę w drugiej połowie 2001 roku. Jest to kolejna, po wcześniejszej Merrill Lynch-a, prognoza poprawy w branży. Fakt ten został oczywiście natychmiast zdyskontowany przez inwestorów powodując kolejny wzrost indeksu Nasdaq o 19 pkt., do poziomu 2,087 pkt. Do takiej reakcji rynku przyczyniła się również informacja o włączeniu spółki PMC Sierra w skład indeksu S&P 500, powodując jednocześnie wzrost kursu jej akcji o 8 proc. Za sprawą spółek takich jak m.in.: Intel, Hewlett-Packard, IBM i Microsoft, kolejne 41 pkt. zyskał również indeks Dow Jones, kończąc sesję z wynikiem 10,551 pkt.

Pomimo kontynuacji wzrostów na parkiecie panują nadal obawy na temat dzisiejszych danych o bezrobociu w USA. Nastroje poprawił trochę wczorajszy bardzo dobry raport o ilości złożonych nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych w tygodniu kończącym się 28 lipca, wykazujący ich spadek o 23 tys., przy oczekiwaniach wzrostu na poziomie 19 tys. Na większy optymizm nie pozwolił jednak, większy od prognoz o 1,2 proc., spadek zamówień fabrycznych równy 2,4 proc.

Bieżące nastroje na rynku kontraktów terminowych są raczej pesymistyczne. Ewentualna ich zmiana zależeć będzie w głównej mierze od dzisiejszych danych makro za zeszły miesiąc, czyli stopy bezrobocia, zatrudnienia poza rolnictwem i optymizmu menedżerów sektora nieprodukcyjnego NAPM. Pierwsze dwa z nich poznamy już o 14:30 naszego czasu i to one będą dyktowały dalsze warunki gry na Wall Street do 16:00, kiedy poznamy ten trzeci. W dłuższej perspektywie wydaje się jednak, że amerykańska giełda powinna wahać się na obecnie zajmowanym poziomie cenowym.

opracowanie: Jacek Torowski