W piątek zostały ogłoszone dane o bezrobociu w USA. Ku zaskoczeniu analityków okazały się one znacznie lepsze od oczekiwań. Stopa bezrobocia w lipcu nie zmieniła się pozostając na poziomie 4,5 proc., pomimo zapowiedzi jej wzrostu do 4,6 proc. Podobną sytuację odnotowano w zatrudnieniu poza rolnictwem w zeszłym miesiącu. Prognozy straty pracy przez ponad 50 tys. osób okazały się błędne. Dane wykazały wprawdzie spadek zatrudnienia w tej części gospodarki, ale o jedyne 42 tys. miejsc pracy. Wyższą od oczekiwanej dynamiką charakteryzowało się również średnie godzinne wynagrodzenie, które wzrosło w lipcu o 0,3 proc., przy zrewidowanej zwyżce w czerwcu na poziomie 0,5 proc. Słabo natomiast zaprezentował się sektor nieprodukcyjny, który w ciągu ostatniego miesiąca uległ recesji. Świadczy o tym spadek do 48,9 pkt., wskaźnika optymizmu menedżerów tego sektora. Należy pamiętać, że odczyty wskaźnika poniżej 50 pkt. sugerują zawsze kurczenie nieprodukcyjnej części gospodarki amerykańskiej.

Nowe dane nie wzbudzają optymizmu zarówno wśród inwestorów jak i analityków. Są natomiast źródłem ich niepokoju o ewentualny zwrot koniunktury w stanach, gdyż kierunki jakie przyjmują nie sprzyjają mu. Wzrost wynagrodzeń przy niezmienionej stopie bezrobocia odbije się przede wszystkim na zyskach przedsiębiorstw. Zaoszczędzone w drodze redukcji kosztów pieniądze mogą uciekać tą drogą, a to przy obecnych problemach z rentownością spółek nie sprzyja jej poprawie. Ponadto wygenerowane w ten sposób dodatkowe środki na wydatki konsumpcyjne mogą uruchomić procesy inflacyjne. To z kolei zamknęłoby furtkę do więcej niż jednej obniżki stóp procentowych w tym roku. Obecnie jednak rynek jest zgodny, że na najbliższym posiedzeniu Komitetu Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej zapadną decyzje o kolejnym poluzowaniu polityki monetarnej. Dowodzi tego chociażby ostatnia ankieta Reuters-a, w której wszystkie poddane badaniu firmy są pewne redukcji stóp na najbliższym posiedzeniu FED-u.

Po piątkowym spadku indeksu Dow Jones o 38 pkt., do poziomu 10,513 pkt. i indeksu Nasdaq o 21 pkt., do wartości 2,066 pkt., bieżące oczekiwania rynku terminowego są neutralne. Nie przewiduje się też istotnych danych, które mogłyby w dniu dzisiejszym wpłynąć na rynek. Brak solidnych danych fundamentalnych zwiastujących poprawę w gospodarce jest jednak nadal silnym oporem dla ewentualnych wzrostów. Wydaje się więc, że rynek będzie poruszał się teraz w trendzie horyzontalnym. Tak więc bieżący tydzień może doprowadzić do zniesienia wzrostów z zeszłego. Duży wpływ na taki przebieg sytuacji będą miały także jutrzejsze wyniki finansowe spółki Cisco.

opracowanie: Jacek Torowski