Czwartkowe notowania przyniosły kolejne spadki kursów, po których WIG20 zamknął się na poziomie swojego poprzedniego dołka. Niedźwiedzie triumfalnie ogłosiły koniec korekty i powrót do trendu głównego. Sygnały sprzedaży są na pewno są, ale ja bym mam w stosunku do nich ograniczone zaufanie. Najważniejsze to zamknięcie luki hossy, którą byki broniły przez kilka ostatnich sesji i otwarcie luki bessy na sesji czwartkowej (wykres1). Uwzględniając fakt, że trend główny jest spadkowy, to już wystarczający powód do ogłoszenia końca korekty.
Ale nie wszystko przemawia też za spadkami. Po pierwsze, przekonanie o nieuchronności spadków. Choć rzeczywiście bessa ma się bardzo dobrze i pewnie spadać będzie dalej, ale teraz właśnie jest moment, kiedy na rynku pojawiła się wiara, że ten spadek to taki samograj. Ot, wystarczy zająć krótką pozycję, bo Nasdaq spada, z budżetem słabo, Telekomunikacja się sypie i już pojawią się zyski. Kiedy pojawia się takie przekonanie, dochodzi do bolesnego rozczarowania i myślę, że nie inaczej będzie tym razem.
Bessę napędza wąskie grono spółek - Telekomunikacja (wykres2) z Netią (wykres3) i Elektrimem (wykres4). Ostatnio niedźwiedziom pomaga jak może również KGHM (wykres5). Powoli dochodzi do sytuacji nieco podobnej jak w marcu zeszłego roku, kiedy WIG20 ?wisiał? na internecie.
Oprócz wrażeń subiektywnych są jeszcze fakty, które powstrzymanie niedźwiedzi właśnie teraz czynie bardzo możliwym. Przede wszystkim bardzo niski był czwartkowy obrót, który po raz pierwszy w tym roku nie przekroczył 120 mln zł na akcjach wchodzących w skład indeksu WIG. Pozytywna dywergencja utrzymała się na Ultimate, także RSI nie osiągnął jeszcze poziomu poprzednich dołków (wykres6).
Niestety, miejsca na odbicie nie jest zbyt wiele. Głębokość korekt w tym trendzie spadkowym (rozpoczętym w marcu zeszłego roku) wskazuje, że WIG20 osiągnie 1300 punktów. Tutaj przebiegają też spadkowe linie trendu, tutaj wreszcie znajdują się minima koniunktury z przełomu marca i kwietnia tego roku.