Po serii wzrostowych sesji piątek przyniósł ich korektę. Przebiegała ona w dość spokojnej atmosferze, a sama skala spadku nie była przerażająca, jeśli wziąć pod uwagę poprzednie zwyżki. Do tego WIG20 obronił się na zamknięciu na poziomie pierwszego wsparcia, wyznaczonego przez czwartkową lukę cenową. Trudno jednak osądzić, czy to było wszystko na co, stać jest obecnie niedźwiedzie. Przyglądając się wskaźnikom technicznym widać, że piątkowa zniżka nie wyrządziła większych szkód. Ultimate wykonał ruch powrotny po przebiciu prawie pięciomiesięcznej linii trendu spadkowego, sygnału sprzedaży nie wygenerował nawet Stochastic. Z poziomem równowagi zmaga się MACD i rezultat tych zmagań będzie bardzo ważny dla oceny siły rynku w dłuższej perspektywie.

Zatem nie ma zbyt wielu powodów do niepokoju. W zasadzie są one związane z kondycją światowych giełd. Jest ona fatalna i nie ma na razie sygnałów, by w najbliższym czasie można liczyć na coś więcej, niż chwilowe odbicie. Z drugiej strony nasz rynek w zeszłym tygodniu udowodnił, że sytuacja zagranicą jest mu obojętna. Wydaje się, że wraz ze zbliżaniem się Nasdaqa i DJIA do poziomu wiosennych minimów i ich testowaniem wpływ tego, co dzieje się na amerykańskich giełdach na nasz parkiet może wzrosnąć.

Rzućmy jeszcze okiem na podstawowy zestaw wsparć i oporów dla WIG20. Od góry wzrosty będzie ograniczać strefa 1190 ? 1212 pkt., wyznaczona przez maksima z przełomu lipca i sierpnia oraz 32,8% zniesienie ostatniej fali spadków. Przed znacznym pogłębieniem spadków powinna bronić połowa świecy z 5 września, która wsparta jest przebiegiem SK-45. Dzisiejsze otwarcie wypadło dokładnie na wysokości tych wsparć, czyli 1156 pkt. Potem WIG20 podążył w górę, odrabiając część strat.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu