Pierwsza sesja tego tygodnia przyniosła pogłębienie się korekty trzytygodniowej fali wzrostów. W ciągu dnia sprowadziła ona WIG20 blisko szczytu z 24 sierpnia, ale na zamknięciu indeks miał 1147 pkt. Ta wartość nie wynika z położenia żadnego istotnego wsparcia, ale kilka punktów niżej znajduje się podstawa wysokiej białej świecy z ubiegłej środy oraz 38,2% zniesienie ostatnich zwyżek. Drugi dzień z rzędu bardzo wyraźnie spadły obroty, co zdaje się potwierdzać wtórny charakter spadków. Pozwoliły one wychłodzić wskaźniki techniczne i powrócić indeksowi do obszaru wstęgi Bollingera. W zasadzie jedyną widoczną w obrazie WIG20 szkodą wyrządzoną przez niedźwiedzie jest sygnał sprzedaży wygenerowany przez Stochastic.

Trudno oprzeć się wrażeniu, iż wczorajsze spadki napędzane były sytuacją na europejskich giełdach, gdzie przecena przybrała dramatyczne rozmiary. Jednak wraz z otwarciem giełd amerykańskich zaczęły one odrabiać straty i w sumie zniżki nie były tak duże. Dzisiaj sesje w Europie zaczęły się od wzrostów, więc zobaczymy, jak nasz rynek na to zareaguje. Czy wzorem tych giełd podąży w górę, co obserwujemy w pierwszych dwóch kwadransach, czy też animuszu do wzrostów wystarczy na pierwszą część sesji, a potem będzie gorzej. Pierwszy z tych wariantów pozwalałby na obronę tezy, że ostatnie dwa dni spadków były napędzane zniżkami na świecie, drugi dawałby powody do dużego zaniepokojenia i wskazywałby na przedłużenie spadków na następne dni.

Warto też zwrócić uwagę na zachowanie największych spółek. Elektrim i PKN wykonały wczoraj ruchy powrotne do odpowiednio linii szyi formacji podwójnego dna i linii trendu spadkowego, wyprowadzonej ze szczytu z przełomu 2000 i 2001 r. Duże wątpliwości budzi TP.S.A. Jej wykres bardzo przypomina wykres Netii, która powinna dziś testować historyczne minimum. Podobnie może stać się z TP.S.A., co musiałoby znaleźć odbicie w wartości WIG20.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu