Reklama

Komentarz: Przy poniedziałkowym dołku

Publikacja: 20.09.2001 16:10

Czy bliżej otwarcia amerykańskich rynków, tym nasz parkiet znajdował się niżej. Od 14.30 zniżki przyspieszyły, co zbliżyło WIG20 do poziomu poniedziałkowego minimum przy 1041 pkt. Tym samym cały wczorajszy wzrost został zniesiony w całości, co w dużym stopniu anulowało pozytywny wydźwięk środowej sesji. Obroty nie przekraczają 100 mln zł, więc są o ponad 30% mniejsze, niż wczoraj.

W sumie więc wracamy do punktu wyjścia, gdzie trudno mówić o redukcji ryzyka związanego z kontynuacją spadków. Warto zastanowić się, na ile dzisiejszy spadek wynika z fatalnych nastrojów na zagranicznych giełdach. Wydaje się, że to był najważniejszy powód spadku, co potwierdza, że cztery dni po otwarciu amerykańskich giełd niewiele się wyjaśniło i niepewność na rynkach jest bardzo duża. To zakłóca możliwość stawiania prognoz na przyszłość. Jeśli chodzi o nasz rynek coraz bardziej widoczne jest wyhamowywanie dynamiki zniżek. Tu jeszcze raz można wrócić do obserwacji z przebiegu notowań z ostatniego miesiąca. Jeśli przyjrzeć się wykresowi minutowemu widzimy, że rzadko mamy już sesje, kiedy spadki trwają konsekwentnie przez cały dzień. Są one przerywane długimi okresami stabilizacji cen tak, jak to miało miejsce dziś.

Ciekawie przebiegały notowania kontraktów terminowych na WIG20, które w dużej części zniwelowały ujemną bazę. Wszystko to przy znacznie większych obrotach, niż wczoraj. Trudno w tej chwili wyciągać z tego dalej idące wnioski, ale niewątpliwie jutrzejsza sesja będzie ciekawa i może przynieść niespodzianki.

Amerykańskie giełdy zaczęły od czwartego z kolei spadku. Nasdaq traci 1,3%, DJIA 1,6%.

Krzysztof Stępień

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama