Wczorajszy dramat na giełdzie nowojorskiej, który notabene zakończył się całkiem szczęśliwie, został odebrany prze inwestorów międzynarodowych jako zapowiedź pogorszenia notowań w przyszłości. Zdaniem międzynarodowej finansjery giełda amerykańska straciła nieco na swojej wiarygodności, a po ubiegło-tygodniowych wydarzeniach jej blask silnie przygasł. Coraz więcej głosów podejmuje mało popularny temat recesji jaka może spowolnić amerykański parowóz ciągnący gospodarki wszystkich krajów za sobą.
Poranne spadki na Dalekim Wschodzie zostały przyjęte stosunkowo dobrze w trakcie otwarcia poszczególnych giełd Starego Kontynentu. Podobnie było zresztą i u nas, gdzie kontrakty terminowe tuż po godz. 9.00 wykazywały nawet skłonności do marszu w górę. Nie trwało to wszakże długo. Stosunkowo szybko nad polską giełdę nadciągnęły ciemne chmury znad Wielkiej Brytanii, poprzez Francję a później Niemcy. Otwarcie notowań ciągłych rozpoczęło się w ujemnej strefie, a trend spadkowy trwał praktycznie przez następne 6 godzin. Ostatecznie głębokość dzisiejszych spadków przy Książęcej okazała się znacznie mniejsza niż dramat, którego echa docierały z głównych giełd europejskich.
Negatywne emocje towarzyszące ostatnim zawirowaniom na świecie są dodatkowo podsycane przez polityków konstatujących, że układ NATO, a tym samym Polska znajduje się już w stanie nieformalnej wojny oraz chcących opodatkować przyszłe zyski kapitałowe stawką 10%. Chociaż, stanu wojny jeszcze młoda polska giełda nie przeżywała, to można powątpiewać czy czynnik ten przyczyni się do wzrostów kursów akcji. Podatek od zysków kapitałowych pojawiał się już kilkakrotnie, a wtedy reakcja rynku była dość jednoznaczna - w dół. Fakt ten jest zupełnie zrozumiały bo mało kto lubi płacić podatki, a w szczególności w sytuacji gdy pas jest już mocno zaciągnięty i raz po raz trzeba robić nową dziurkę.
Czwartkowa sesja charakteryzowała się małym wolumenem obrotu. Uwaga inwestorów koncentrowała się praktycznie wyłącznie na TP SA i BRE, podczas gdy PKN Orlen miał dzień odpoczynku - przeciwnie do tego co obserwujemy na rynkach światowych, na których akcje spółek petrochemicznych przykuwają uwagę inwestorów, zwłaszcza w obliczu potencjalnego konfliktu zbrojnego. Pod koniec notowań silny zastrzyk pieniężny zasilił również walory Pekao SA dzielnie stawiające czoło bessie.
WIG20 płata figle analitykom technicznym generując raz po raz sygnały kupna i sprzedaży - przebijając to w górę, to w dół ważne poziomy wsparcia, oporu no i ostatnią lukę bessy. Dlatego też można sądzić, że dalszy rozwój sytuacji na GPW będzie uzależniony od wydarzeń na światowych rynkach finansowych i arenach politycznych. A te jak widać po kolorze spływającym z monitorów giełdowych i głębokości zasięgów ruchów, nie wróży nic dobrego. Miejmy nadzieję, że za dzisiejszą siłę spokoju jaką wykazali krajowi inwestorzy nie przyjdzie nam zapłacić w trakcie najbliższych sesji - byłaby to klasyczna odroczona płatność (OTP) w nieco innym rozumieniu. W doskonałych humorach są tylko misie spijające miodek z lukratywnych pozycji krótkich.