Byki nie zadowoliły się wtorkową zwyżką i w środę z jeszcze większym impetem odrabiały wrześniowe straty. Przy bardzo wysokich obrotach zostały przełamane dwie kolejne bariery podażowe, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość. Jednak biorąc pod uwagę, że kontrakty na WIG20 w ciągu ostatnich trzech dni zyskały około 13%, nie jest wykluczone przejściowe ochłodzenie koniunktury.
Za nami kolejna emocjonująca sesja notowań kontraktów na WIG20. Zwolennicy wzrostów rozprawili się szybko z dwoma silnymi oporami, wynikającymi ze zlokalizowania sierpniowego dołka oraz długiej czarnej świecy z 14 września. Została przy tym przełamana prawie pięciomiesięczna linia trendu spadkowego, wyprowadzona z majowego szczytu. To świadczy o ogromnej determinacji byków, które mają szansę wspiąć się przynajmniej do poziomu maksimum z września przy 1170 pkt. Mniej więcej na tej wysokości znajduje się też 38,2-proc. zniesienie zniżek, trwających od końca maja do początku października. Zanim to nastąpi, możliwe jest przejściowe ochłodzenie nastrojów. O ile przy tak rozemocjonowanym rynku skuteczna może być analiza techniczna, warto zwrócić uwagę na opuszczenie wstęgi Bollingera. To sugeruje, że zwyżka posunęła się za daleko. Po spadku liczby otwartych pozycji w ostatniej godzinie sesji widać było, że wzrost z tego fragmentu notowań zawdzięczaliśmy głównie zamykaniu krótkich pozycji. Zresztą malejąca liczba otwartych pozycji towarzyszyła przebiegowi całej sesji, co przekonuje, iż zyski realizowali też grający na długo. Można się spodziewać, że ci, którzy wczoraj wycofali się z rynku zaczekają z powrotem na niego do chwili wyciszenia emocji.
Podsumowując, na początku sesji można spodziewać się dalszej zwyżki, wynikającej z interwencyjnego zamykania krótkich pozycji. Nie powinna ona przekroczyć połowy świecy z 11 września, a w dalszej części notowań aktywniejsze mogą być niedźwiedzie. Jednak ze względu na liczne wzrostowe sygnały włączanie się do gry po krótkiej stronie należy uznać za bardzo ryzykowne.
Krzysztof Stępień
PARKIET