Ostatnie cztery sesje to właśnie to, o czym śnią inwestorzy po nocach. Niemcy obchodzą w tym czasie swoje słynne święto piwa, a my mamy, jak widać nie gorsze święto giełdy. Tak dynamicznych wzrostów dawno już nie widzieliśmy na GPW. Dodajmy, że dynamika wzrostów wprawiła w osłupienie inwestorów na wielu finansowych arenach świata. Aktualna aprecjacja notowań to kolejny sprawdzian możliwości WARSETu - tym razem w rozszerzaniu i znoszeniu ograniczeń cenowych do góry. Sprawdziło się nasze przypuszczenie o zwycięstwie byka w najbliższej rundzie. Jego forma jest rzeczywiście imponująca i sił powinno mu wystarczyć na dłużej. Zauważmy, że trwająca właśnie fala wzrostowa, zgodnie z zasadą zmienności, ma zupełnie odmienny przebieg od wcześniejszych: jest znacznie bardziej dynamiczna i koncentruje się przede wszystkim na walorach blue chips, może z czasowym pominięciem banków, a szczególnym akcentem położonym na spółkach z sektora IT.
W trakcie dzisiejszej zwyżki rynek osiągnął pewien poziom równowagi popytu i podaży. Fakt ten sugeruje możliwość wystąpienia lokalnej korekty w najbliższym czasie, zwłaszcza, że na wykresie indeksu powstała świeca o lekko negatywnej wymowie. W takim przypadku należałoby ją potraktować jako formację wierzchołkową potwierdzoną zwiększonym wolumenem obrotu. Ostatni napływ środków finansowych na GPW pozwala mieć nadzieję na utrzymanie tendencji wzrostowej w perspektywie co najmniej kilku tygodni. Zmianie na mniejszy, ulec może co najwyżej kąt aprecjacji cen, gdyż aktualny jest oczywiście nie do utrzymania w dłuższej perspektywie.
Październikowa mini-hossa na GPW to splot wielu odrębnych czynników takich jak: skrajne wyprzedanie akcji, powstanie koalicji SLD - UP - PSL oraz polepszenie koniunktury na światowych giełdach, na których ceny akcji powracają obecnie do swoich poziomów notowań sprzed ataku na WTC. Z drugiej zaś strony co jak nie wojna może pobudzić amerykańską i światową gospodarkę (wystarczy podać przykład II W. Ś czy też wojny koreańskiej)? Wydaje się, że trwający konflikt zbrojny może okazać się znacznie skuteczniejszym remedium na wyjście ze stanu przed-recesyjnego niż kolejna obniżka stóp procentowych. Być może do analogicznych wniosków doszedł Europejski Bank Centralny pozostawiając dzisiaj stopy na niezmienionym poziomie?
Krzysztof Borowski