Zdecydowanie spokojniej, niż trzy poprzednie sesje, przebiegają dzisiejsze notowania. Ta uwaga dotyczy zarówno skali zmian cen, jak i dynamiki samego ruchu w czasie sesji. Tej dynamiki w zasadzie nie ma, bo WIG20 od dwóch godzin oscyluje wokół 1137 pkt., czyli około 0,6% poniżej ostatniego zamknięcia. Obroty wynoszą blisko 180 mln zł.
Na europejskich rynkach mamy dziś ochłodzenie nastrojów. Najwięcej traci DAX, bo blisko 1,5%, zmiany CAC i FTSE są dużo mniejsze. Trzeba przyznać, że to, jak najbardziej zasłużona korekta i w niczym nie zmienia pozytywnego obrazu tych rynków z perspektywy kilku tygodni. DAX od wrześniowego dołka zyskał już około 1000 pkt., czyli ponad 25%.
Nie można bez komentarza zostawić wczorajszych zwyżek w Ameryce. W przypadku Nasdaqa stało się wreszcie to, czego można było się od kilku dni spodziewać, czyli dostaliśmy potwierdzenie, że ostatnie zwyżki nie są tylko typową korektą ostatniej fali spadkowej, ale oznaczają początek trwalszej poprawy koniunktury. Trzeba przy tym pamiętać, że to dopiero pierwszy z indeksów, który pokonał barierę w postaci kwietniowego minimum. Pozostałe, włącznie z Nasdaq100, zatrzymały się dokładnie na odpowiednich oporach, więc w ich przypadku nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte.
Dziś o 14.30 zostaną opublikowane dane o sprzedaży detalicznej za wrzesień oraz PPI z tego samego miesiąca. Dopiero wtedy można spodziewać się większych zmian kontraktów na amerykańskie indeksy, które obecnie prawie nie zmieniają swoich wartości w odniesieniu do ostatniego zamknięcia. Dodatkowo o 16.00 poznamy indeks nastrojów za październik. Oczekiwania co do jego wartości nie są zbyt wygórowane, więc nie jest wykluczona w tym miejscu niespodzianka. Jednak może zostać ona wykorzystana do realizacji zysków, wszak obroty na Nasdaq były wczoraj znaczne.
Krzysztof Stępień