Czwartkowe notowania od samego początku przebiegają w atmosferze wzrostów. Indeks największych spółek zyskuje blisko 2%, co pozwala mu na przekroczenie wysokości, wyznaczonej przez otwarcia z 17 i 23 października. Obecnie WIG20 ma 1228 pkt., a obroty są znacznie większe, niż wczoraj i wynoszą ponad 170 mln zł.
Nasz rynek i giełdy europejskie są dziś w podobnej sytuacji, oczekując decyzji banków centralnych odnośnie poziomu stóp procentowych. Zachowują się jednak odmiennie. Po początkowych wzrostach w Europie zapanowały zniżki. W przypadku DAX-a spadek przybrał nawet pokaźny rozmiar, bo jest to 1,5%. Od dzisiejszego szczytu indeks stracił już ponad 130 pkt. Trzeba przyznać, że sporo. Nieznacznie lepiej ma się sytuacja w Paryżu i Londynie. Tam zniżki wynoszą po około 1%.
Zauważalny jest przy tym wpływ kontraktów terminowych na Nasdaq, które również po porannej zwyżce zaczęły tracić na wartości. Takie zachowanie europejskich giełd, powielające ruchy kontraktów i indeksów amerykańskich wskazuje na to, że decyzja ECB pozostaje nieco w cieniu wydarzeń na rynkach w USA. To zdaje się być główny determinant obecnej sytuacji na giełdach w Eurolandzie. Można wyrazić też obawę, ze inwestorzy w Europie niezbyt wierzą, iż obniżki stóp przez ECB mogą przyczynić się do poprawy kondycji gospodarek europejskich. Tu najważniejsze znaczenie ma odbudowanie się gospodarki amerykańskiej.
W swoim expose premier Miller potwierdził, iż najważniejszą sprawą dla jego rządu w pierwszych tygodniach urzędowania jest ustabilizowanie sytuacji w finansach publicznych. Dodał, że chce utrzymać partnerskie stosunki z NBP oraz RPP. To dobry sygnał w dłuższym terminie, ale w krótkim terminie nie są to istotne wiadomości dla rynku. Ostatnie zwyżki można wiązać właśnie z dyskontowaniem takiej sytuacji.
Krzysztof Stępień