Wczorajsza sesja na Wall Street była prezentacją siły amerykańskiego rynku, który pomimo wręcz miażdżących danych makroekonomicznych nie uległ presji podaży. Indeks Dow Jones zyskał ostatecznie 117 pkt., zamykając się na poziomie 9,462 pkt., natomiast indeks Nasdaq wzrósł o 43 pkt., do wartości 1,775 pkt.
Podane przed sesją dane o wielkości zamówień na dobra trwałego użytku, wykazały ich spadek we wrześniu o 8,5 proc., przy oczekiwaniach spadku o jedyne 1 proc. Z kolei sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła w analogicznym okresie o 11,7 proc., do wartości 4,89 mln, przy prognozach spadku do jedynie 5,20 mln. Nieznacznie lepsza, choć i tak gorsza od wcześniejszych szacunków, okazała się liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych. W ciągu ostatniego tygodnia złożono ich w sumie 504 tys.
Pierwsza reakcja inwestorów była oczywista. Indeks Dow Jones znalazł się niżej o 168 pkt., natomiast indeks Nasdaq spadł o 48 pkt. Po chwilowej panice nastąpiło jednak odbicie. Spowodowane to było zapewne przewidywanym pakietem rządowym, w postaci blisko 100 mld USD. Do wzrostów przyczyniła się także wypowiedź prezesa zarządu Dell-a, który prognozował poprawę popytu na komputery osobiste w IVQ br., co wywołało falę zakupów akcji tej spółki. Kupowano również walory JDS Uniphase, spekulując, że posesyjne wyniki finansowe spółki będą lepsze od oczekiwań. Pozwoliło to na wzrost kursu jej akcji o blisko 10 proc. Pozytywnie na inwestorów wpływał również fakt wypuszczenia przez Microsoft nowej wersji Windows-a. Spadał natomiast Oracle, po tym jak Salomon Smith Barney obniżył, do neutralnej, rekomendację dla tej spółki. Po sesji rónież wyniki JDS Uniphase okazały się znacznie gorsze od oczekiwań i spółka zanotowała blisko 10 proc. spadek kursu.
W dniu dzisiejszym poznamy ostateczne dane o nastrojach konsumentów w październiku, podawane przez Uniwersytet w Michigan. Obecne prognozy mówią o spadku tego wskaźnika do wartości 83.0 pkt., po ostatnim odczycie na poziomie 83.4 pkt. Ogłoszona zostanie również sprzedaż nowy domów we wrześniu. W tym przypadku oczekuje się również spadku, tym razem z 898 tys. w sierpniu, do 860 tys.
Bieżące nastroje na rynku terminowym są negatywne. Być może inwestorzy zrozumieli, że przecież nie ma fundamentalnych przesłanek do wzrostów na Wall Street, a obecna tendencja opiera się jedynie na spekulacjach poprawy.