WIG20 kontynuował, rozpoczętą na początku sesji, tendencję zwyżkową, która doprowadziła go do poziomu tylko 2 pkt. poniżej 1300 pkt. Jednak ta psychologiczna bariera podziałała na inwestorów i zaczęli oni realizować zyski. To zepchnęło indeks do poziomu 1280 pkt. Na pewno w tej chwili nie można jeszcze przesądzić tego, co stanie się w końcowej fazie sesji, ale byki jakoś dziwnie łatwo poddały się. Wobec braku w dniu dzisiejszym większych zleceń po stronie kupna obniżanie wartości indeksu nie wymaga zbyt dużej aktywności sprzedających. Obroty są nadal duże i wynoszą blisko 280 mln zł.
W razie gdyby koniunktura nadal się schładzała to wsparciem będzie poziom około 1275 pkt., gdzie na wykresie minutowym mamy piątkowy szczyt. Ewentualne jego przełamanie mogłoby spowodować bardziej zdecydowany ruch w górę. Biorąc jednak pod uwagę, że większość sesji przebiegała pod znakiem wzrostów nie ma powodów, by już w tej chwili wątpić w możliwości byków. Trzeba się jednak liczyć z tym, że im bliżej WIG20 znajdował się będzie 1317 pkt, tym o wzrost będzie trudniej.
Na europejskich rynkach widać wyczekiwanie na początek sesji w USA. Kontrakty na Nasdaq tracą 6 pkt., na S&P 4 pkt., więc trudno na ich podstawie prognozować nastroje w początkowej fazie sesji. Inwestorzy amerykańscy byli zapewne nieco rozczarowani piątkowymi danymi o nastrojach konsumenckich, które w poprzednich miesiącach były lepsze od oczekiwań. Tym razem analitycy idealnie prognozowali jego wielkość. Kilka firm podało kiepskie wyniki, ale i tak sesje wypadły w piątek lepiej od oczekiwań. DJIA umocnił się powyżej poziomu, wyznaczonego przez wiosenny dołek, Nasdaq, po ostatnich zwyżkach, dzieli od tego poziomu ?bezpieczna? odległość. Pozostaje czekać aż S&P500 do nich dołączy. Do chwili powrotu DJIA i Nasdaq poniżej przełamanych oporów każdy spadek można traktować jako ruch korekcyjny.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu