Kiedy nasz rynek był wczoraj zamknięty na amerykańskich parkietach działy się ciekawe rzeczy. Tamtejsi inwestorzy nie zrażają się kolejnymi doniesieniami o pogarszającym się nadal stanie gospodarki, bo pomimo tego, że kolejna seria danych w kilku przypadkach, była lepsza od oczekiwań analityków, to jednak pokazuje, że oznak poprawy na razie nie widać. A koniunktura na amerykańskich giełdach to obecnie jeden z najważniejszych czynników, wpływających na przebieg notowań u nas.
Z naszego podwórka uwagę zwraca prognoza PKB ministra Belki na rok obecny i przyszły. Wynika z niej, że sytuacja niewiele się poprawi, a raczej ustabilizuje się na obecnym poziomie. To nie jest dobra informacja dla rynku tak samo, jak ta o możliwym wzroście presji inflacyjnej. Czy jednak przy tak dobrych nastrojach na światowych parkietach, te informacje będą miały w krótkim terminie wpływ na przebieg zdarzeń? Można przypuszczać, że nie. Atmosfera na naszym parkiecie jest wciąż zadowalająca. Dotychczasowa głębokość zniżek nie może budzić większego niepokoju, bo i żadne istotne wsparcie nie zostało przełamane. We środę WIG20 znalazł się dość blisko ważnego poziomu 1193-1200 pkt., ale byki szybko podjęły działania i oddaliły indeks, przynajmniej na razie, na bezpieczną odległość. Od góry mamy w krótkim terminie opór w postaci ostatniego maksimum przy 1266 pkt. Jego przełamanie da szansę na ponowny atak na niezwykle istotną barierę, wyznaczoną przez kwietniowy dołek przy 1317 pkt i nieco wyżej przebiegającą główną linię trendu malejącego.
Wskaźniki techniczne zachowują się pozytywnie i nie dają powodów do niepokoju. Większych emocji mogą dziś dostarczyć kolejne dane z USA, tym razem z rynku pracy, który jest tak ważny dla kształtowania nastrojów konsumenckich oraz dane na temat zamówień w przemyśle. Wobec bardzo ostrożnych oczekiwań może powtórzyć się sytuacja, że będą one lepsze od oczekiwań. Pokażą, że jest źle, ale nie aż tak, jak w czarnych scenariuszach.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu