Sprzyjać temu powinny wzrosty w Tokyo i na amerykańskich kontraktach oraz plotki o złapaniu Bin Ladena. Finał wczorajszej sesji w USA mamy w cenach i nie powinien on mieć wpływu na notowania. Niepokoi jedynie to, że rynki amerykańskie zachowały się dość słabo po bardzo dobrych danych o sprzedaży detalicznej. Nie można jednak zapominać, że główne indeksy zza oceanu są po dużych wzrostach.
Dziś rynek oczekiwać będzie na dane o październikowej inflacji. GUS poda je około 16:00. Średnia prognoz mówi o spadku inflacji w ujęciu rocznym do 3,9%. To byłby wynik stwarzający możliwość redukcji stóp procentowych. Wczoraj na ten temat wypowiedział się szef RPP Leszek Balcerowicz. Stwierdził, że wprowadzenie podatku od oszczędności jest niekorzystne dla gospodarki i stwarza mniejsze pole do obniżki stóp procentowych. Z kolei była prezes RPP H. Gronkiewicz-Waltz jest zdania, że rada powinna prowadzić luźniejszą politykę pieniężną.
Moim zdaniem największym zagrożeniem dla kontynuacji wzrostów jest fakt, że rynek w ciągu dwóch dni sporo urósł i zdyskontował prawie wszystkie krótkoterminowe (podane już i oczekiwane) korzystne informacje. Stronie popytowej może zabraknąć powodów do kupowania akcji, istnieją za to obawy przed złapaniem szczytu. Z drugiej strony rynek jest bardzo silny, korekty realizowane intraday, a opory techniczne wysoko. Dlatego każdy musi zdecydować sam: czekać na korektę, czy też przyłączyć się do silnego trendu. Na pewno nie ma póki co sygnałów sprzedaży akcji. Dopiero co przełamaliśmy ważne opory!
Patryk Chycki
DOM MAKLERSKI BSK S.A.