Dwie spółki wyróżniają się w tym fragmencie sesji. Pierwsza to Elektrim, który kosztował już nawet 18,35 zł, czyli blisko 5% mniej, niż wczoraj, a druga to TP.S.A., wyceniana w pewnym momencie na 17,40 zł, czyli ponad 4% więcej, niż we czwartek.
Elektrim tym ruchem spadkowym dotarł do wznoszącej się linii, przebiegającej po dołkach z sierpnia i początku października, która jest ostatnią zaporą przed testowaniem lipcowego dołka przy 17 zł. Fakt, że Elektrim niewiele zyskał na trwających na całym rynku wzrostach każe podchodzić do niego z dużą podejrzliwością. Mówiąc brzydko, coś tu śmierdzi. Wielokrotnie już okazywało się, że gdy spółka nie korzysta na poprawie koniunktury na rynku to później okazuje się, że wypływają jakieś nieprzyjemne dla posiadaczy akcji informacje. Czy tak będzie i tym razem? Trudno to przesądzać, ale takie zachowanie kursu powinno skutecznie zniechęcać do bliższego zainteresowania się tym walorem.
Drugi biegun to papiery TP.S.A. dzisiejsza zwyżka doprowadza kurs do poziomu, na jakim znajduje się 38,2% zniesienie całej bessy, rozpoczętej w marcu ubiegłego roku. To ważne miejsce, bo niewiele walorów znajduje się powyżej odpowiednich poziomów. Fakt, że RSI nie nadąża za ostatnimi wzrostami jest tu niepokojącym sygnałem, gdyż wcześniej tak samo zachowywał się Ultimate. Ale bardzo silne wsparcie znajduje się niedaleko, bo przy 15,80 zł, więc tu można ustawić zlecenie ograniczające straty.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu