Nie zaciera jednocześnie negatywnego obrazu, jaki wytworzyły wczorajsze notowania.
Ze spółek uwagę zwraca Pekao, który spadł o ponad 2% przy największym od początku lipca wolumenie. Jest to kolejny zły sygnał ze strony samych spółek, z których coraz większe grono zmienia swój obraz na niekorzyść. Jednym z bohaterów sesji był Elektrim, który w końcowej części sesji odrobił w całości dzisiejsze straty i dobrnął do wczorajszego zamknięcia. Taka duża zmienność rynku zachęca do włączenia się do gry, ale chyba warto przypomnieć sobie, czym kończyły się próby łapania dołków w czasie poprzednich fal spadkowych. Nie jest tu wykluczone wykonanie ruchu powrotnego do lipcowego minimum przy 17 zł, ale w niczym nie zmieni to faktu, że spółka wróciła do trendu spadkowego. To w największym stopniu obniża jej atrakcyjność, choć nie można pominąć niejasności wobec samych przyczyn tak silnej przeceny. Rodzi się podejrzenie o to, że nie wszystkie karty już są na stole.
Nie zmienia to postaci rzeczy, że Elektrim ma duży wpływ na nastroje na całym rynku i możliwe jest, że poprawa jego notowań przyczyni się do wzrostu kursu innych spółek. Jednak bez pokonania przez WIG20 najpierw połowy wczorajszej świecy, a potem linii trendu nie może być mowy o powrocie trwalszych wzrostów na rynek.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu