W zrewidowanej wycenie Elektrimu, w której uwzględnia się prawdopodobieństwo niespłacenia przez firmę obligacji zamiennych, akcje spółki wyceniono na 12 zł.
Takie zachowanie Elektrimu sprowadziło WIG20 do poziomu 1266 pkt., czyli ważnego wsparcia wyznaczonego przez szczyt z października. Zamknięcie poniżej niego będzie można uznać za potwierdzenie zmiany trendu na rynku na spadkowy. To przesądziłoby również o przedłużeniu spadków na następne dni. Ale do zakończenia sesji pozostało jeszcze trochę czasu, więc z ostatecznymi wnioskami zaczekajmy do zamknięcia. Obroty wzrosły do ponad 80 mln zł, ale jest to nadal połowa tego, co w piątek.
Inne duże spółki nie poddają się i nie dołączają do fatalnych notowań Elektrimu. Na razie skutkuje to raczej wstrzymywaniem się z kupnem akcji, niż ich wyraźną podażą. Rynek wygląda tak, jakby oczekiwał ratunku ze strony giełd zagranicznych i liczył na to, że dzisiejsze sesje przyniosą tam kolejne wzrosty, co wpłynęłoby na poprawę nastrojów u nas. Trudno jednak oszacować na ile takie rachuby są prawdopodobne. Piątkowe zwyżki w USA odbyły się przy symbolicznych obrotach, a kontrakty na Nasdaq po przedpołudniowym wzroście o 14 pkt. teraz są już tylko 3 pkt. na plusie. W ślad za nimi największe parkiety w Europie znacznie zredukowały wcześniejsze wzrosty. Warto zwrócić uwagę, że piątkowy wzrost Nasdaq nie pozwolił mu na przekroczenie połowy czarnej świecy ze minionej środy. To potwierdza, że losy dzisiejszej sesji nie są przesądzone.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu