Na pewno tak, ale można to też wiązać z faktem, iż WIG20 nie spadł wczoraj poniżej środowego zamknięcia. Tak, czy inaczej sesja zrobiła kiepskie wrażenie, silnie kontrastując z atmosferą na zagranicznych giełdach w ostatnich dniach. Takie zachowanie rynku nie budziłoby podejrzeń w gorszej sytuacji na zagranicznych giełdach i gdyby WIG20 nie próbował przebić oporów.

A tak coraz bliżej jesteśmy ukształtowania formacji głowy z ramionami, do czego potrzeba jest zniżki poniżej 1255 pkt. i dużego obrotu przy tym. Zanim jednak to się stanie sytuację rynku trzeba uznać za nadal nie rozstrzygniętą. Przecież nie raz już widzieliśmy, jak nasz parkiet odradza się niespodziewanie i ze zdwojoną siłą odrabia zaległości w stosunku do najważniejszych giełd świata. W to, że teraz też tak będzie coraz bardziej wątpię z tego powodu, że przyglądając się wachlarzowi najbardziej płynnych spółek na rynku widać, że ich obraz jest coraz bardziej pesymistyczny. Utrzymuje się przy tym stała od trzech tygodni tendencja powiększająca to grono. Wczoraj najlepszym przykładem były akcje BZ WBK, przecenione o ponad 4% i bliskie ukształtowania formacji podwójnego szczytu.

Naszej giełdzie nie służy ostro postawione ultimatum przez L. Millera, że brak kolejnej obniżki będzie rozpoczęciem sporu rządu z RPP, który będzie mógł rozstrzygnąć tylko parlament. Chyba w żadnym cywilizowanym kraju rząd, czy parlament nie wpływają na krótkookresowe decyzje w polityce pieniężnej. To szkodzi wizerunkowi naszego państwa i podważa autorytet jego władz.