Na razie jednak nie przekroczyła ona wtorkowego minimum przy 7,90 zł, więc nie jest wykluczone, że rynek podejmie próbę zatrzymania zniżki powyżej tego poziomu.

Wczoraj po sesji można było mieć też wątpliwości, czy formacja młota, utworzona na WIG20, znajdzie potwierdzenie we wzroście indeksu. Rzeczywiście, taki kształt świecy zdaje się nie mieć żadnego znaczenia i być bezużyteczna dla próby prognozowania przebiegu zdarzeń. WIG20 otworzył się na poziomie wtorkowego zamknięcia i zaczął tracić na wartości. W okolicach 1215 pkt. sytuacja się uspokoiła, ale nie jest to bynajmniej zapowiedź, że dalsza część notowań upłynie w lepszych nastrojach. Zatrzymanie zniżki to głównie wynik wzrostu kursu Elektrimu, co równocześnie oznacza, że pozostałe spółki z WIG20 pozostają słabe. Piętnaście z nich spada, więc jest to przytłaczająca przewaga. Jeszcze raz można podkreślić, iż w obecnych zniżkach nie tyle jest niepokojąca ich skala, co szerokość rynku, jaką obejmują.

Poprawie atmosfery na naszym parkiecie nie sprzyjają notowania na głównych giełdach Eurolandu. Najwięcej traci DAX - 1%. Inwestorzy w Europie źle odebrali zapowiedź gorszych wyników Mercka i nie wystarczają im już wzrosty kontraktów na Nasdaq. To sygnał słabości tych rynków.