Indeks TechWIG prezentuje się najsłabiej ze wszystkich wskaźników warszawskiej giełdy (wykres1). Kilka sesji temu jego zniżka zakończyła się na poziomie około 550 pkt., który jako taki nie ma większego znaczenia, choć nie wziął się znikąd (jest to luka hossy z 10 X). Znacznie bardziej realny jest dla mnie spadek indeksu do poziomu historycznego dna. W tej chwili przełamane zostało 62 - procentowe zniesienie październikowej fali hossy, co sugeruje, że impuls zniesiony zostanie całkowicie. Ubiegłotygodniowe zatrzymanie spadków w okolicy połowy dużej białej świecy z 18 grudnia, w połączeniu w popytowym wyglądem piątkowej świecy, można w krótkim terminie interpretować pozytywnie, a na sesję czwartkową i piątkową patrzeć z pewną nadzieją.
Jeśli chodzi o wskaźniki to stoję na stanowisku, że dopiero pozytywne dywergencje na nich (przy spadku indeksu w okolice 500 pkt.) będą zwiastunem możliwej zmiany trendu w średnim terminie. Dlatego warto obserwować np. MACD i wskaźnik impetu (wykres2). Z tym, że jeśli ten drugi przełamie wsparcie na poziomie 80 pkt. będzie to bardzo zły sygnał.
W negatywnym sensie TechWIG - owi dorównuje jedynie indeks rynku równoległego WIRR (wykres3). W zasadzie wyglądają one bardzo podobnie (jeśli chodzi o ogólny kształt akcjogramu, bo same świeczki na indeksie WIRR mają wygląd bardzo specyficzny), aczkolwiek trudno mi w sposób pewny zinterpretować piątkowe zamknięcie notowań WIRR - u. Chodzi o to, że indeks powrócił powyżej 62 - procentowego zniesienia październikowej minihossy, jednocześnie zatrzymał się na wysokości SK - 15 (ruch powrotny do pierwszego oporu?). Jedynym jednoznacznie pozytywnym wskazaniem jest znaczący spadek wolumenu obrotu, trwający w zasadzie od końca października.
Wydaje się, że indeks WIG 20 znalazł się w zawieszeniu (wykres4). Już chyba wszyscy uświadomili sobie istnienie formacji RGR, ale wciąż chyba duża jest nadzieja na jej załamanie (to będzie miało miejsce w chwili powrotu ponad linię szyi formacji). Na razie zasięg formacji nie został zrealizowany, dlatego duża biała świeca (w połączeniu ze słabością indeksu na następującej po niej sesji) jest prawdopodobnie niepełnym ruchem powrotnym do linii szyi. W perspektywie mamy jeszcze ruch powrotny do linii długookresowego trendu spadkowego. Ogólnie, oddala to wizję realizacji efektu stycznia przyszłym roku. Choć w sumie, jak i w latach poprzednich, mieliśmy z nim do czynienia w październiku, z tą różnicą, że nie będzie kontynuowany we właściwym miesiącu, czyli styczniu.
Na koniec pozostawiłem kilka ciekawych według mnie spółek. Można powiedzieć, że na akcjach Mostostalu Warszawa ewidentna bessa panuje od początku 1999 roku, choć spadki rozpoczęły się kilka miesięcy wcześniej (wykres5). Dwie, widoczne na wykresie, linie trendu spadkowego zaczepione są właśnie o istotniejsze wierzchołki z 1999 roku. Mogłoby się wydawać, że mamy właśnie do czynienia z próba odwracania trendu, jednak przełamanie krótkookresowej linii trendu wzrostowego, a następnie nieudana próba powrotu pod nią, świadczą, że próba zmiany trendu głównego będzie nieudana, szczególnie, że mizernej zwyżce towarzyszą równie mizerne obroty.