Oczywiście z tego faktu nie wynika, że na następnych sesjach będziemy nieuchronnie mieli do czynienia ze spadkami, ale z takim zagrożeniem trzeba się liczyć. Tym bardziej, że sytuacja w segmencie technologicznym w dłuższym terminie nadal nie jest jednoznacznie rozstrzygnięta. Z uwagi na głębokość spadków, rozpoczętych w połowie listopada ub.r., nie można wykluczyć, iż obserwowana od trzech tygodni poprawa koniunktury jest tylko odreagowaniem poprzedzających ją zniżek, a nie nowym, trwałym impulsem wzrostowym.

Te wątpliwości wyjaśnią się w momencie zamknięcia powyżej 659 pkt., co otworzy drogę do powtórnego testu, tym razem udanego, głównej linii bessy albo poniżej 612 pkt. Wtedy prawdopodobnie indeks wróci do spadków, które zniosą jego wartość przynajmniej do poziomu historycznego minimum przy 493 pkt. Taką niepewność dobrze widać na dziennym MACD, który co prawda przeciął średnią, ale znajduje się nadal poniżej linii równowagi. Nie jest wykluczone, że od niej odbije się, co przemawiałoby za zniżkami samego indeksu.

Krzysztof Stępień

PARKIET