Wczoraj nadeszły ważne sygnały z rynków zagranicznych. Chyba najbardziej niepokojące było zachowanie Nasdaq, który powrócił poniżej grudniowego szczytu po nieznacznym jego przełamaniu w ostatni piątek. Utworzona w poniedziałek czarna świeca dodatkowo wzmocniła znaczenie tego oporu, czyniąc nadal aktualną możliwość, iż indeks ten od miesiąca kształtuje formację odwrócenia trendu wzrostowego. Podobnie źle przebiegały notowania w Niemczech, gdzie DAX uczynił podobnie, tylko z jeszcze większym impetem. To oczywiście nie są wystarczający sygnały, by ogłosić zmianę trendu, ale takie zagrożenie trzeba obecnie uwzględniać.
Innym pytaniem jest, czy nawet w przypadku realizacji takiego spadkowego scenariusza przełożyłby się on we wstępnej fazie na to, co będzie dziać się w najbliższym czasie na naszym rynku. To chyba należy uzależnić od skali ewentualnej przeceny, która jeśli nie przybrałaby dramatycznej formy mogłaby pozostawać bez wpływu na sytuację na naszym parkiecie. Nie można jednak wykluczyć, iż Nasdaq pokona wreszcie grudniowy szczyt i wraz z tym poprawi się atmosfera na rynkach Eurolandu.
Z danych makroekonomicznych mamy dziś całą serię informacji z Eurolandu (nastroje konsumentów i w biznesie za grudzień, PPI za listopad, sprzedaż detaliczna za październik), które zostaną opublikowane o 12.00. Jednak nie wpływają one w istotny sposób na przebieg sesji na rynkach, więc nie ma powodów, by sądzić, że dzisiaj będą one dla inwestorów istotne. O 16.00 dane o zamówieniach fabrycznych w USA.
Do tego dochodzi oczekiwanie na rezultaty spotkania rządu z RPP i nadzieja prezydenta Kwaśniewskiego na pozytywny wynik tych rozmów. Wydaje się jednak, że rynek zdyskontował już jakiś rodzaj porozumienia, więc jeśli rzeczywiście ono nastąpi nie będzie miało większego znaczenia. Ale dziś nadzieje na to będą podtrzymywać dobre nastroje na naszym parkiecie.